piątek, 1 czerwca 2012

Wszystko się zmienia...

Moja sytuacja z Kubą coraz bardziej mi odpowiadała... Nie zachowywaliśmy się tak jak wtedy, ale byliśmy bliżej niż poprzednio...spotykaliśmy regularnie w każdy piątek. Chyba, że coś mi lub jemu wypadło. Jednak coraz bardziej niepokoiło mnie zachowanie Juli. Zamknęła się w sobie i rozmawiała tylko z Michałem. Nawet moje prośby o rozmowę i wspólne spełnienie czasu, zostały odrzucone. Żadne z nich o niczym nie chciało mi powiedzieć...odizolowali się od środowiska...moja przyjaciółka miała worki pod oczami, które były napuchnięte...Co jest do cholery??
Nasze rozmowy wyglądają dziwnie:
-Cześć Jula!
-Cześć.
-Coś się dzieje? Mi możesz powiedzieć. Aha, to co wpadasz dzisiaj?
-Nic się nie dzieje. Nie mam czasu, przepraszam. Jestem zajęta.
-Znowu Michał jest tą sprawą?
-A nawet jeśli, to mam prawo z nim być.
-Oczywiście, a ja?
-Masz Kubę...Lecę. Cześć!
-Cześć.-szepnęłam smutna, ale ona już tego nie usłyszała.
Miałam koniec lekcji. Razem z Kubą wybraliśmy się w drogę do domu. Kiedy byliśmy koło kamienia. Zatrzymał się i powiedział:
-Anita, poczekaj...
-Dlaczego?
-Dziewczyno, kocham cię...-te słowa usłyszałam po raz drugi z jego ust. Nie wiedziałam co mam powiedzieć...Kuba dotknął mojego policzka i przybliżył się do mnie. Stałam oniemiała...Kiedy już mieliśmy się pocałować usłyszałam znajomy głos:
-Hej Anita!!!-odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
-Kacper...cześć..-odpowiedziałam zakłopotana.
-Idę do domu, idziemy?
-Jasne. To jest Kuba. Kuba to Kacper-chłopcy uścisnęli sobie ręce i popatrzyli chłodno.-To ja zmykam...
-Pa!-powiedział smutno- Zadzwonię kochana...
-Dobrze.
Kiedy już się oddalił Kacper spytał:
-Twój chłopak?
-Co? Już nie i jednocześnie jeszcze nie. On był ze mną niedawno, ale była konfrontacja i rozstaliśmy się, jesteśmy bliżej niż przyjaciele, ale nie aż tak bardzo...
-Tak jak widziałem??
-Chyba przerwałem.
-Nie wyglądałaś jakbyś tego chciała...
-Nie powiedziałabym.
-A jednak.
-Kacper! Denerwowałam się i tyle! To miał być mój pierwszy pocałunek!!!
-Aha, to przepraszam.-na chwilę zamilkł i spytał- kochasz go??
-Ja...nie wiem...
-A mamy problem. Noo wow!
-Przestań!
-Przepraszam. Kiedy się widzimy?
-Wpadnij dzisiaj!
-O której?
-Kiedy chcesz. Czekam..
-Jasne. Zaraz będę!
-No pa!
Tak jak powiedział, ledwie co zjadłam, przebrałam się i już był.
Pogadaliśmy, pośmialiśmy powygłupiałyśmy się i kiedy byliśmy w trakcie zabawy w "na barana", zadzwonił mój telefon. Odebrałam:
-Halo?
-Cześć to ja, co tam?
-Nic, a czemu pytasz?
-Tak siedzę i myślę o tobie.
-Dzięki Kuba, jesteś uroczy.
-No szybciej!-krzyknął Kacper.
-Kto to?
-Kacper jest u mnie, kojarzysz który?
-Tak-powiedział smutny.
-Dobra, to coś jeszcze chciałeś?
-Tak. To co mówiłem... ciągle tak jest, nie zmieni się.
-Yhym, dobrze. Dziękuję!!!!
-Prawda. Baw się dobrze. Pa!
Po godzinie i Kacper poszedł, a ja wyłaskotana poszłam się położyć i stwierdziłam, że takiego dobrego przyjaciela nigdy nie miałam. Przy nim zawsze mi wesoło. Działa na mnie jak gaz rozweselający. Jest śwetny. Odczuwam wrażenie, że Kuba jest o niego zazdrosny.....

czwartek, 10 maja 2012

Bywa i tak!>!

Wstałam wyspana i szczęśliwa.
Całą drogę myślałam co mam powiedzieć Kubie, ale o dziwo nie stresowałam się tym tak bardzo. Postanowiłam, że dam mu drugą szansę, przecież każdy popełnia błędy...nie będzie to tak, że całkowicie wskoczę mu w ramiona czy coś z tych rzeczy, ale po prostu powiem mu, że nie mam w tej chwili ochoty na te jego podrywy. Skoro byłam zakładem to okey, ale nie widzę powodu, żebyśmy się nie przyjaźnili. Kto wiem może i z tego jeszcze raz wyniknie miłość? Właściwie to nie wiem czy tego chcę, czy nie...sprawa jest skomplikowana. Bardziej niż mi się wydawało. Przez spotkanie Kacpra, Kuba zszedł na drugi plan. W tej chwili niestety albo stety ...wrócił na pierwszy. Jak to różnie w życiu bywa nie prawda? Jest to więcej niż dziwne...ale cóż..
doszłam do szkoły i spojrzałam na zegarek od tatusia. Była 7.00!! Jak to możliwe, że tak szybko wyszłam? JA? No nie. Przeklęte zegarki. Szłam wolno...może to przez humor? A zresztą teraz to już nie wiem jaki on jest! Weszłam do opustoszałej szatni i zobaczyłam...Kubę. Rozmawiał z Julą i Michałem. Para gołąbków się przytulała, ale nikt nie zauważył mojego przyjścia. Stanęłam cicho w koncie i zaczęłam podsłuchiwać. Wiedziałam, że nie powinnam tego robić, ale może czegoś się dowiem? Z dziwnej przyczyny przypuszczałam, że to o mnie. Nie myliłam się:
-...ale, ona nie chcę mnie znać! Co ja mam zrobić? Proszę was pomóżcie! No, wiem z tym zakładem to było nie w porządku, ale no...to był właściwie pretekst do spytania. Wtedy już mi się podobała. Dzięki temu, że się zgodziła, pokochałem ją jeszcze bardziej! Nikogo nigdy nie kochałem tak jak jej!-mówił błagalnym tonem Kuba.
-Dobrze, to już wiemy, a teraz tak: o pierwsze to ja zareagowałabym tak samo, gdybym się dowiedziała o czymś takim (tu Kuba spojrzał na Michała, a on uciekał wzrokiem, jednak Jula nie zauważyła tego), bo to jest koszmar każdej dziewczyny! Po drugie to jest to, że widocznie nie próbowałeś wszystkiego, o Anitę trzeba powalczyć, kochany!
-Nie myli się-pomyślałam.
-Spróbuję. Czyli to, ten...dziękuję!
-NO spoko! Musisz ja odzyskać, jest jakaś przybita-odezwał się milczący Michi.
-Ona? Nie tylko ONA!-w tym momencie Jula wskazała na Kubę.
-Masz rację. Zeswatamy was jeszcze. Zobaczysz!-zaśmiała się Jula.
-Należy wejść-odezwał się głos w mojej głowie i tak też zrobiłam.
-Cześć!!-na dźwięk mojego głosu, cała trójka zmieszała się.
-Hej!-odkrzyknęła Jula, która jako pierwsza się odezwała.
-Cześć..-odparł smutno Kuba.
Podczas tej rozmowy, uświadomiłam sobie, że mu wybaczę. Wrócę do niego! Naprawdę baaardzo go lubię...
-Kuba musimy pogadać!-rzekłam stanowczo.
-Co?? Już idę już. Gdzie?
-Czekaj na skwerze za szkołą. Zaraz przyjdę!-on szybkim krokiem wyszedł, a ja zwróciłam się do Michała-chyba musisz jej coś wyjaśnić! I nie ma , że nie tylko tak teraz zaraz. Już. Idę do Kuby. My zrobimy to samo...
-Bądź delikatna!-krzyknęła za mną przyjaciółka, a ja na to:
-Ty tak samo!
Weszłam na plac i zobaczyłam Kubę. Serce zabiło szybciej, mózg kazał stanąć, ale nogi niosły dalej...


      |
      |
      |
      |                                                                                            
      |
     \ /



Wiem, wiem, wiem....jestem najgorszym potworem, że nie napisałam wcześniej, ale no tak jakoś wyszło! Wiem, że to nie ładnie...:D no ale może nie przestaniecie czytać bloga:) bardzo bym się zasmuciła. A skoro mowa o blogach, to ostatnio znalazłam bardzoooo fajnego blooga. Jest genialny i mimo, że jednym z bohaterów jest TEN GWIAZDOR fajnie się zapowiada. Wejdźmy i pomóżmy temu komuś: D
http://szukajszczescia.blogspot.com/
Polecam wejdźcie. Plissss!!!!!

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Szczęśliwa!!..

Następnego dnia w szkole nie było moich trzech przyjaciół: Kuby, Michała i Juli. Najbardziej żałowałam braku tej ostatniej osoby...mimo tego zawodu dzień minął mi dość szybko i bez większych niepowodzeń. Normalny, codzienny czas w szkole. Nawet kartkówka z historii nie była w stanie zepsuć mi humoru. Na koniec lekcji podszedł do mnie jeden z bandy mojego...chłopaka?? Nie wiedziałam jak go nazywać...no bo ostatecznie to nie zerwałam z nim prawda?? Więc kim on jest teraz dla mnie?? I co ważniejsze co ja do niego teraz czuję?? I w ten oto sposób mamy mega dylemat!!! Pech...no bynajmniej podszedł do mnie Marcin, najlepszy kumpel Kuby. Stanął przede mną i z uśmiechem powiedział:
-Hej, co tam słychać??
-Dobrze, a co??
-Nic, po prostu nudzi mi się i chciałem zagadać, a tak naprawdę Kuba jest tego powodem. Chcesz wiedzieć??
-O matko i córko, nie odpuści prawda??
-Słuchaj daj mi to wyjaśnić za niego, bo to już nie chodzi o to, że prosił mnie, abym cię przeprosił i wyjaśnił, ja miałem zrobić to wcześniej. Tylko czy mnie wysłuchasz??
-Dwie minuty i lecę do domu, ok??
-Jasne. Słuchaj, to prawda zakład był, a był na dwa tygodnie, byliście..jesteście razem trzy tygodnie, jest w tobie taki zakochany,ciągle o tobie gadał, no twoje imię nie schodziło mu z ust, nie obraź się, ale nawet nie chciałem już o tobie ani słowa słuchać, tak długo opowiadał!! Posłuchaj przemyśl to, bo chłopak naprawdę cierpi, nie ma go w szkole, bo pojechał do miasta, chciał być sam, znasz jego rodziców, uwierzą we wszystko co on im powie, więc nie miał większych problemów, ale zastanów się daj mu jeszcze jedną szansę, on cię kocha...naprawdę.
-Było dwie i pół minuty! Przemyślę to dzięki za te wyjaśnienia, ale nie wiem.
-Pomyślisz?
-Tak.
-Słowo?
-Słowo.
-Pomyślisz?
-No tak!!!
-Wiesz co??
-Nie.
-A chcesz wiedzieć?
-Nie, ale pewnie mi powiesz.
-Dziękuję, zaczynałem się o niego martwić.
-Spoko.
-Jesteś inna niż mówią o tobie!
-A co mówią??
-Eeee i tak już za dużo powiedziałem, trzymaj się!!
-Cześć!
-Pamiętaj, pomyśl!!
-Powtórzę: dobrze!!!!-uśmiechnęłam się. Wesoły ludek...
Wróciłam do domu, byłam koło przystanku, kiedy usłyszałam, że ktoś mnie woła:
-Anita, czekaj!!-obejrzałam się i zobaczyła Kacpra, uśmiechnęłam się:
-Cześć, co jest??
-No nic, lubię zaczepiać ludzi na ulicy-uśmiechnął się.
-Nie powinieneś byś w szkole?
-Powinienem, ale na razie chcę trochę się umieścić.
-Rozumiem. Widzimy się potem?? W sensie, wpadniesz??
-Jasne, będę za godzinę, ok??
-Spoko, nie spóźnij się!!
-A ty nie rób matmy, mały trening mi się przyda.
-Uff, całe szczęście, bo i tak nie chciałam tego robić!!
-Idź ty leniu!!
-Ej no nie znasz mnie, aż tak dobrze!!
-Ale poznam, spokojnie!!
Ruszyłam do domu, zastanawiałam się czy się przebrać, ale stwierdziłam, że tak najlepiej będzie jak nie zrobię tego, po co mam się stroić?? Poinformowałam mamę o odwiedzinach sąsiada, a ona ucieszyła się, że złapaliśmy kontakt.
Zadzwonił dzwonek do drzwi, popędziłam otworzyć:
-Hej, hej!!
-Wchodź!! Idziemy na górę prosto.
-Oczywiście, jak sobie życzysz, nie robiłaś matmy??
-Litości!! Nawet nie otworzyłam książki!!
-Pomogę ci.
Znaleźliśmy się w moim pokoju i zrobiliśmy matematykę. Potem spytał mnie prosto z mostu:
-Gdzie się wybierasz do gimnazjum??
-Myślę o Chwiramie i chyba tak się znajdę, a klasa matematyczno-przyrodnicza, wiesz może więcej godzin matematyki mi pomoże, bardziej ją zaczaję, a ty gdzie się zapisałeś??
-Też tam, podobna klasa, właściwie to ta sama.
-Jak fajnie będzie od kogo spisywać!!
-Nie ciesz się tak szybko!! Może będziecie mieli inne podręczniki!
-No i mój zapał legł w gruzach, no i jak ja mam się przy tobie rozwijać??
-Bardzo śmieszne!!
-I to jak!!
Przegadaliśmy trzy godziny, o głupotach i sprawach bardziej poważnych, ale głównie głupotach, naprawdę zaczynałam go lubić...



ZAPOMNIAŁAM POMYŚLEĆ O KUBIE!!! EEEE TAM JAK KOCHA TO POCZEKA...CHYBA

sobota, 7 kwietnia 2012

Poniedziałek...

Ledwo zeszłam z łóżka i dowlokłam się do toalety. Spojrzałam na odbicie w lustrze i aż się przestraszyłam. Podpuchnięte, czerwone oczy, śmieszna twarz i ślad po łzach. Myślałam, że jestem obserwatorem tego zdarzenia, ale nie. Przed lustrem stała jakaś postać. nie, to nie jest "jakaś postać".  Tam stałam ja. Anita...musiałam się z tym pogodzić. Umyłam się i wyszłam do szkoły. W duchu modliłam się, aby zrobiło mi się słabo i żebym zemdlałam. Uniknęłabym wtedy spotkaniem z Kubą. Nie ma tak dobrze...doszłam do szkoły..marzyłam, aby ten dzień się skończył. no przynajmniej lekcje. Weszłam do szatni i zobaczyłam, że nie ma ani Julki, ani Michała. Pewnie przyjdą, no ale dzwonek jest za dwie minuty...super, będę dziś zdana na siebie...zobaczyłam Kubę, szedł w moim kierunku. Dzwonku tyle razy mnie ratowałeś, zadzwoń i teraz, proszę cię!!!Jednak on zdążył podejść. Stanął koło mnie i zapytał:
-Anitko, kochanie..dasz mi drugą szansę?
Przez chwile nie odezwałam się, a po westchnięciu, bardzo powoli odparłam:
-Myślisz, że tak szybko ci wybaczę? Nie wiem czy w ogóle ci wybaczę!! Ciężko mi. Nie wiem, nie powiem ci.
-Możemy się chociaż przyjaźnić?
-Przemyślę to, ale nic nie obiecuje. Zraniłeś mnie, a wiedziałeś co zrobił mi mój poprzedni chłopak...
-Wiedziałem, ale weź pod uwagę, że prawdy dowiedziałeś się ode mnie, a nie drogą poboczną. Sam ci powiedziałem, bo cię kocham, rozumiesz?-spojrzał mi w oczy, a ja modliłam się o dzwonek, bo nie wiedziałam co powiedzieć.
-To cię nie usprawiedliwia.-tylko to wymyśliłam. Zadzwonił, no a wcześniej nie mógł??
Po ostatniej lekcji ruszyłam do domu, na każdej przerwie Kuba mnie przepraszał, ale ja dałam mu do zrozumienia, że wszystko przemyślę. Nie chciał dać mi spokoju. Szłam do mojego miejsca zamieszkania w całkowitym zamyśleniu. Zadzwoniłam do drzwi, żeby mama mi je otworzyła. Zobaczyła mnie i powiedziała:
-Dobrze, że jesteś. Mamy gości.
-Co? Kogo?
-Wejdź.
Zrobiłam tak, rozebrałam się i miałam zamiar przywitać gości kiedy zobaczyłam....gbura!!! Co to ma znaczyć?!?! Tata, który dopiero teraz mnie zauważył i z uśmiechem powiedział:
-Kochanie to nasi nowi sąsiedzi, siadaj.
-Dzień dobry- przywitałam się, a syn moich nowych sąsiadów zalotnie się uśmiechał, wtedy podeszła do nas mama i powiedziała:
-Anito zaprowadź kolegę do pokoju i zapoznajcie się dzieci, my dorośli pogadamy tutaj.
-A gdzie Norbert?-miałam nadzieję, że on mi pomoże...
-U kolegi, idźcie już!-zrobiło mi się gorąco ze złości.
Zapytałam go:
-Chcesz iść??-o dziwno, mój głos brzmiał naturalnie.
-Tak chętnie, dziękuję-podniósł się i ruszyłam z nim na górę, do mojego pokoju, jak dobrze, że w weekend posprzątałam.
-Prosto, te drzwi z plakatem Avril Lavigne -odparłam.
-Lubisz ją?-zapytał.
-A co w tym złego??- czy on znowu zaczynał??
-Nic po prostu pytam, chciałem podtrzymać rozmowę, spokojnie, nie jestem takim potworem!-kiedy wypowiadał te słowa, weszliśmy do pokoju.
-Skąd przyjechaliście?-zapytałam sucho.
-Z Piły.
-I przeprowadziliście się do dwa razy mniejszego Wałcza?-ja na jego miejscu nie zgodziłabym się na to.
-Rodzice chcieli coś mniejszego, w sensie, że mniej zgiełku i hałasu. Ja nie miałem nic do gadania, poza tym nie jest tam tak fajnie, bo duża szkoła i nie jest za fajnie..chyba za wiele razy to powtarzam, no ale to trzeba przeżyć, aby zrozumieć...
-Tak, tak. Masz rodzeństwo?
-Niestety. Młodszą siostrę Kalinę i brata Wiktora. Mała ma rok, a on ma 10 lat?? Chyba, bo nie mam pewności. No, a ty?
-Mam brata, on ma jedenaście.
-Bywa i tak.
Przez chwilę nic nie mówiłam, nie dlatego, że jestem nieśmiała, tylko ciągle pamiętam co mi zrobił i jak mnie nazwał.
-Słuchaj to wtedy na ulicy, przepraszam, ale no nie zauważyłam cię i wiesz jak to jest..posprzeczałem się z rodzicami i potem ta akcja, byłem zdenerwowany...-tłumaczył się, a ja przerwałam mu.
-Spoko, ja też powinnam odpuścić trochę wcześniej!-uśmiechnęłam się. No nie ja to jestem jakaś nie z tego świata, tak szybko mu wybaczyłam? No, ale fajnie mi się z nim gadało...
-My to tak gadu-gadu, a ja nie wiem jak się nazywasz!!
-Fakt, jestem Anita, a ty?
-Ładne imię! Ja jestem Kacper.
Przegadaliśmy całe dwie godziny, jest ode mnie o rok starszy i świetny z matematyki, którą pomógł mi rozwiązać. Kiedy poszli byłam bardzo zadowolona. Kiedyś będzie z tego super przyjaźń...tak myślę..
Po raz pierwszy od paru długich dni, miałam dobry humor i uśmiechałam się...



wtorek, 3 kwietnia 2012

SMS...!...

Całą niedzielę nie miałam ochoty na najmniejszy ruch. Byłam w totalnym dołku...nic mnie nie bawiło ani nikomu nie udało się mnie pocieszyć, a właściwie to nawet nikt nie próbował tego zrobić. Zastanawiałam się czy to dobrze, czy źle. Po paru sekundach stwierdziłam, że to okropnie, że nie mam nikogo kto zauważył bym moją zrujnowaną pogodę ducha...
Numer Julki był wykręcony na moim telefonie, wystarczyło nacisnąć zieloną słuchawkę...przemogłam się. Zrobiłam to. Po paru sygnałach odebrała.
-Tak słucham?
-Jula, to ja słuchaj co tam u ciebie?-starałam się brzmieć naturalnie i miałam jej właśnie wszystko wyjaśnić gdy usłyszałam głos w słuchawce.
-Jula jest w tej chwili zajęta, więc nie przeszkadzaj nam, Sorry, ale mamy ostatnie wolne chwilę weekendowe. PA!!!-i Michał rozłączył się, a ja byłam w szoku. No tak właściwie to ona miała swoje problemy i sprawy!!! Byłam sama jak palec...
Usłyszałam dźwięk SMS-a i niechętnie go odebrałam...to była Jula: "Przepraszam kochana. Michał chce mieć mnie na wyłączność, czy to coś ważnego??" Westchnęłam i odpisałam: "Nie no co ty!! Chciałam cię na spacer wyciągnąć, a poza tym to nic. Powodzenia z Michałem!! Nie pisz już do mnie, bo on się jeszcze obrazi na ciebie i na mnie! Do jutra!!"
Tak jak jej kazałam tak zrobiła. Nie odpisała już. no dobrze. Trudno.
Nastał wieczór kiedy usłyszałam walenie w drzwi od mojego pokoju.
-Proszę!-no, a jak zobaczyłam kto w nich stoi zamarłam.
-Mogę?-spytał Kuba.
-A mam inne wyjście??-byłam zła i zaskoczona, dlatego odpowiedziałam po paru sekundach ciszy.
-Mogę ci to wyjaśnić? Wczoraj szybko uciekłaś i nie zdążyłem...
-Kto na to wpadł, żeby się założyć??-potem jak milczał powiedziałam-Wejdź i zamknij drzwi.
-To Michał. I Julka też jest zakładem, ale on się zakochał mega i nie zerwał z ją, a ja musiałam powiedzieć ci, bo nie umiem kłamać.
-Wyjdź.-nie miałam na nic siły...Kuba wyszedł, ale zanim to zrobił odparł:
-Kocham cię...
Zasnęłam około godziny 23.30...jutro do szkoły, a ja z tona chusteczek leżę w łóżku...

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Komplikacje....

Następnego dnia było słonecznie. Wspaniała, cudowna sobota...ale to nie jest mój świat...to co było na dworze różniło się o tego co było w moim sercu i w mojej głowie i to o 180 stopni...
Byłam załamana...no, bo co mam zrobić? Mój chłopak wysyła mi listy, a ja unikam? Przecież uciekłam przed tym spotkaniem...
Spojrzałam na zegarek. Była 15.00. Szybko minęło. Niechętnie zerknęłam na zegarek i zobaczyłam, że mam dwie nowe wiadomości. No nie, nawet nie usłyszałam sygnału wiadomości. Przeczytałam kto był nadawcą i już miałam dość...bałam się nawet przeczytać tej treści. Przemogłam się. Na ekranie telefonu dotknęłam przycisk "otwórz" i zobaczyłam kilka słów:
"Rozumiem możesz mnie nienawidzić, ale daj mi szansę to wyjaśnić ANITO!!! Proszę cię! Nie traćmy tego co zaczęliśmy!!"
Powoli doszła do mnie treść tego SMS-a i otworzyłam drugi, a tam kolejny szok:
 "Nie no proszę cię!! Daj mi to wyjaśnić, czy już się dowiedziałaś tego?? Kto ci powiedział?? Michał?? No nie!! Posłuchaj mnie, spotkajmy się w parku tam gdzie wtedy na tej randce,ok? Czekam tam do 16.00! Proszę daj mi to wyjaśnić!!"
Nie po prostu nie słyszałam dzwonka...nie napiszę mu tego...ubiorę się i wyjdę...muszę się dowiedzieć..nie mogę tak dłużej...
Chwyciłam kurtkę i ruszyłam do parku. Serce biło mi szybciej, a tuż koło przystanku koło mojego domu zobaczyłam go!! Znowu ten okropny człowiek, ale nie, nie dam się, raz mu pokazałam i już wie z kim zadarł!! Szedł ze spuszczoną głową, ja za to podniosłam ją i szłam pewnym krokiem. Zobaczył mnie i uśmiechnął się bardzo słabo, ale był CUDOWNY!!! No, ale gburem jest, więc nie będę miła. On spojrzałam na mnie i powiedział:
-Poczekaj..yy, bo ja wiesz to wtedy...
-Daruj sobie!-przerwałam mu i szybszym, lecz nie panicznym krokiem oddaliłam się stamtąd.
Doszłam do parku szczęśliwa, że gnębią go wyrzuty sumienia. Zobaczyłam Kubę i westchnęłam. Chwila prawdy...ruszyłam.
-Cześć.-po tych słowach on odwrócił się i smutno uśmiechnął.
-Cześć, posłuchaj mnie ja chciałem ci to powiedzieć w odpowiednim momencie!!
-Kuba, ale ja nic nie wiem o co ci chodzi!!!
-Nie??-był szczerze zdziwiony.
-Nie, ale mam nadzieję, że w końcu się tego dowiem!-trochę już miałam tego dość.
-To ja nim jestem...
-Kim??-i właśnie wtedy sobie to uświadomiłam...ANONIM!!! To ten co mnie nękał...Zaraz co? On nim był? Ooo to mogę powiedzieć na głos.
-Ty byłeś anonimem?? Wiesz ile nerwów na to poświęciłam, ale czemu??
-No, bo nie rozumiesz...byłaś na zakład! Ale poczekaj miałam wytrzymać z tobą dwa tygodnie tak? Ile jesteśmy razem? Trzy. No właśnie. Nie chciałem, ale się w tobie zakochałem...nie wiem kiedy i jak to się stało, ale ty jesteś niezwykła!! Zakochałam się w tobie rozumiesz? Uciekałam, bo bałem się. A anonimem byłem, bo nie chciałem cię zranić! Chciałem żebyś się rozmyśliła...no ale jak mówię pokochałem cię!!!!
-Byłam zakładem, zwykła dziewczyna z zakładu, nie czułeś da mnie nic...kłamstwem było wszystko...-dopiero to do mnie dotarło. Musiałam uciec, jak najdalej się da. Jak najszybciej!!!
"Odejdź stąd!!"-podpowiadał głos.
Super teraz to mi coś podpowiadasz głupi głosie? A gdzie byłeś jak zgadzałam się z nim chodzić?! Nie wiem czy umiałabym opisać jak się czuje...strasznie, ale to za mało, żeby to wyrazić.
-Nie mogę w to uwierzy-powiedziałam cicho i odwróciłam się. Kuba powiedział:
-Nie no Anitko proszę!!
Popędziłam do domu, wzięłam kąpiel, zamknęłam się w pokoju i płakałam...tylko łzy mi pozostały...

środa, 21 marca 2012

List...

Piątek i zaczynamy od początku. Budzik zadzwonił o godzinie 07.25...jak dobrze, że dzisiejsze lekcje zaczynają się (przynajmniej dla mnie) o 08.15...mam czas. Spokojnie wstałam, umyłam się, ubrałam, w końcu zjadłam pożywne śniadanie, wypiłam ACTIMEL i ruszyłam do szkoły. Byłam optymistycznie nastawiona do całego dzisiejszego dnia. Myślałam, że będzie Kuba, miałam takie przeczucie. No może to i głupie, bo przyniósł zwolnienie i tak dalej, ale no, co miałam myśleć? Pozytywnie nastawiona weszłam do szkoły i znalazłam się z szatni, zobaczyłam Michała i otworzyłam usta, a on mi przerwał:
-Nie, nie ma go. Wsiadł w autobus i pojechał. No, a w szkole będzie dopiero w poniedziałek, ale za tydzień. To dla ciebie, właśnie od niego. Szczerze? Nie wiem co to jest. Przeczytaj.-po tych słowach wręczył mi kartkę w kratkę, a na niej kilka nabazgranych zdań następującej treści:

"Kochanie ty moje. Nie gniewaj się. Nie jestem w stanie spojrzeć ci w oczy po tym co zrobiłem. Takiej dziewczyny jak ty nigdy w życiu nie spotkałem. Miałem to zrobić w poniedziałek za tydzień, ale nie mogę czekać. No, nie wyjaśnię ci czemu mnie nie było w szkole albo dlaczego mnie nie będzie przez kolejny, ale choć trochę poczujemy się obydwoje lepiej, gdy się spotkamy. Czekam o 14.21 przy kamieniu, koło rzeki. 

Pozdrawiam.
Kuba..."
Że co??? Podniosłam głowę i jeszcze raz spojrzałam na kartkę ...nie jestem w stanie spojrzeć ci w oczy.... To jakieś chore!!! Co to ma być?? "Zrób to zanim on to zrobi". W głowie rozbrzmiewał mi głos przyjaciółki...no nie...iść?? Nie wiem..


Dotrwałam do końca przeklętych lekcji i nie byłam w stanie zrobić nic. Zero decyzji...nie potrafiłam.
-JULA!!!!-krzyczałam.
-CO?!?!?!?-odkrzyknęła z końca korytarza. 
 -No pomóż. 
-Oooo, takie buty. O co chodzi??
-No iść??-pokazałam jej kartkę. Kiedy podniosła oczy odparła:
-Nie dziś. Pójdziesz ze mną do domu i wrócimy dolinką, ok??
-No jasne, ale czemu??
-On cie chce pocałować i rzucić. Nie daj się!-jej słowa mnie zabolały...ale ona chce dobrze.
Kiedy byłam w domu zrobiłam lekcje i dzień mi tak zleciał, ze nie zauważyłam kiedy....usnęłam...zastanawiałam się co chciał Kuba i co ważniejsze czy Jula miała racje...

wtorek, 20 marca 2012

Kto?!

Następnego dnia Kuba był w szkole, ale tylko przynieść zwolnienie z wczorajszego dnia i z...dzisiaj. Gdy mnie zobaczył rzucił nieznaczenie tylko "cześć" i uciekł... Poczułam ukucie...to uczucia czy jakoś tak...straszne... mimo to przetrwałam do końca wszystkich lekcji. Każda ciągła się nie czterdzieści pięć minut, a sto...natomiast przerwy pięć minut... i to ma być w porządku?? NIE!!! W i to na sto procent....moje samopoczucie było zrujnowane. Nie wiem co to spowodowało, ale tak mi słabo, że...że....że zwymiotuje!!! Oooo tak!! Nic mnie nie cieszy!! Zdenerwowana, zmęczona, niewyspana i najzwyczajniej wściekłam doszłam do przystanku autobusowego, który znajduje się tuż przed moim domem...może jakieś 200metrów?? Tak można powiedzieć.
No i co tam zobaczyłam?? Pewną postać. 
Gdzie ja ją widziałam?? Dość wysoka, majestatyczne ruchy....Sekundę!! To on!!! Ten okropny potwór!!! Przez niego mam wielkiego siniaka z tyłu głowy!! No może go nie widzę, ale za to doskonale czuje!!! Serce zabiło mi szybciej...a jak nazwie mnie "lalunią"?? Szedł chodnikiem. Wolno i spokojnie. Ach!! Ten jego sposób poruszania się!! No nie!! Już myślałam, że szczęśliwie przejdę chodnikiem, a tu nagle, gdy nasze kroki zrównały się on podniósł głowę i zobaczyłam jego głębokie, piękne, czekoladowe oczy, ładny zarys twarzy...oo jejku!! Uśmiechnął się i powiedział:
-O! Kogo my tu mamy!!
Przystanęłam, wzięłam oddech, przezwyciężyłam jego urok  i odparłam:
-Lalunie??-ruszyłam przed siebie. Nieznajomy nic nie powiedział. Stał, widziałam to kątem oka...jakby to moi koledzy powiedzieli w takich sytuacjach?? A tak!! "Ale ci pojechała!!" Nie mogłam ukryć radości i gdy gbur już mnie nie słyszał ani nie widział odwróciła się i powiedziałam strzelając palcami:
-1:1!! Grasz dalej??
Zaśmiałam się. Pewnie mnie nie zapomni teraz to jest już pewne. No, może to i dobrze. Znalazłam się w domu. Mimo tego, że ze szkoły wróciłam smutno i zła to w drodze do domu humor wrócił. Dziwne, że przez gościa, który mnie poturbował... 
Moje szczęście nie trwało długo. Skończyło się gdy spojrzałam na wyświetlacz i nie zobaczyłam żadnej wiadomości...byłam dosyć zdenerwowana...dziś jest czwartek!! Ma jeszcze trzy dni...oczywiście z dzisiejszym...straszne....i to bardzo...
Zrezygnowana zasiadłam do lekcji i zanim się obejrzałam był 21:30...czas się myć i spać. Jak dobrze, że jutro koniec tygodnia!! No i jednocześnie źle....
RATUNKU!!!!

poniedziałek, 19 marca 2012

Co to ma być??

To, że chciałam spać i się nie obudzić to jedno, a to że za marzenia nie karzą to drugie...
Musiałam wstać i powlec te swoje zmęczone ciało do szkoły..ciekawe jaki tam będzie dzień, jeśli taki sam jak wczoraj, to niech mi to ktoś powie, spokojnie wtedy wrócę do domu i zacznę symulować chorobę.  Kuba nie napisał mimo obietnicy..przypomniało mi się co mówił, ale jakoś nie uwierzyłam, wtedy nie patrzył mi w oczy...unikał mojego spojrzenia. Doszłam do szkoły i co widzę? Jula i Michał całują się no wiedziałam, że długo to nie potrwa. Niby była taka wściekła. No ok, czyli miłość jest...a gdzie Kuba?? Zapytam Michała:
-Cześć gołąbeczki!! Michi...Nie szedł Kuba?-oderwali się od siebie.
- No to ty nie wiesz, czemu go wczoraj nie było?? Nie powiedział ci??-jego kolega był szczerze zdziwiony.
- Nie, a co powinnam coś wiedzieć?? Gdzie on jest??-byłam zdenerwowana.
- Wybacz Anita, ale ja nie mogę ci powiedzieć to jest wasza sprawa. Nie załatwię za niego takich spraw.-byłam bardzo skołowana, ale o czym on do mnie mówi?? Co Kuba chciał mi powiedzieć???
Zadzwonił dzwonek, a je wiedziałam o czym myśleć...jakie to straszne...miałam miliony myśli...jak tak dalej pójdzie to głowa mi eksploduje!!! Ale pierwsza myśl odkąd to usłyszałam, a właściwie to było przeczucie (może i straszne) że mnie zdradza albo chce zerwać...a jak ma inną?? No właściwie to jest ładny, ale hej!! To mój chłopak od raptem nie wiem jednego tygodnia!!! I to ma być uczciwe?? A ja to zrobiłam, żeby nie stracić kumpla, a teraz to on mnie rzuci?? Eee tam w prawo czy w lewo to i tak by się skończyło...ale może lepiej później niż wcale?? Bynajmniej ja nie będę płakać...no, a jak tak pomyślałam łzy same napływały mi do oczu...potrzebowałam Julii..mimo tego, że ona ma swoje sprawy zawsze da mi radę jakąś i mi pomoże...nie wiem co by było bez niej...właśnie ciekawe co by się ze mną wtedy działo... Zabrałam ją do "naszego miejsca". Było to za szkołą, taka mala polanka. Latem razem się tam opalamy i zwierzamy się sobie każdej pory roku. Doszłyśmy do odpowiedniego miejsca i byłyśmy gotowe. Byłam taka bliska płaczu, że nawet ona to zauważyła, a nie jest osobą, która patrzy na samopoczucie innych.
-Anita, co jest?? Kuba??-była świetna w zgadywaniu "o co chodzi".
-Tak!! Nie wiem co się dzieje...było super i  w ogóle, a wczoraj nie patrzył na mnie i no...tak jakby uciekał ode mnie!! Zawsze mnie przytulał i tak dalej...no wiesz o co mi chodzi!! A wczoraj, jakby nie był moim chłopakiem, to straszne...męczyłam się nad tym cały dzień, no może nie, ale większość...starałam się odpychać te myśli, ale udawało mi się to...no wiesz chyba  miłość zaślepiła mi trochę oczy!!! No a dziś jak powiedział mi Michał to, no wiesz sama przecież słyszałaś, no i po prostu nie mogę!!!-no i łzy popłynęły.
No, ale moja przyjaciółka zdołała mnie uspokoić.  Jestem jej wdzięczna. Spojrzała na mnie i powiedziała smutno:
-Zrób to zanim on to zrobi...-nie zrozumiałam na początku, a potem chciałam się awanturować, że nie, że to może być nie prawdą i nie stracę tylko chłopaka, ale też przyjaciela i byłoby mi ciężko...ale ona na mnie spojrzała i odparła:
-Pamiętasz, że mówiłam ci żebyś zerwała w Antkiem, ale ty twierdziłaś, że jeszcze długo z nim będziesz?? A nie przypomnę co się stało trzy dni potem...tylko nie płacz już jest dobrze...nie ma Antka...i Anita nie ma Kuby...-spojrzała na mnie dobitnie. Dość skutecznie, że nie myślałam o Antku...odparłam:
-Dam mu cztery dni...do soboty, dobrze??
-Dobra! Choć na lekcje dzwonek zadzwonił trzy minuty temu..-uśmiechnęłam się.
-No nie, to ty mnie na złą drogę sprowadzasz!-uśmiechnęłam się.
-Hura ja!!!-w śmiech.
Na lekcji nieźle nam się dostało, ale obyło się bez uwagi. Miałyśmy szczęście, bo pan nie zdążył sprawdzić uwagi. Nie mógł nam wpisać spóźnienia... Jula wyszeptała mi jeszcze, że jak będzie wagarować to tylko ze mną, bo zawsze mi się upiecze... Jak dobrze, że koniec lekcji...jeszcze tylko środa, czwartek, piątek, a w sobotę okaż się czy jestem sama, czy mam chłopaka...

wtorek, 13 marca 2012

Miłość...ughh

Wstałam z bólem głowy...przeklinam was zapatrzeni nie wiadomo na co rowerzyści!!! Wstałam i po 35 minutach byłam gotowa do wyjścia. Czułam się dobrze, ale nie spałam najlepiej... Śnił mi się "gbur". No czyli noc do przyjemnych nie należała...zresztą jak każda...
Kiedy znalazłam się już szczęśliwie w szkole byłam gotowa przywitać się z Kubą, który (całe szczęście) był dzisiaj w szkole. Uściskaliśmy się i dostał ode mnie buziaka...w policzek...jeszcze nie jestem z nim na takim etapie, ale nie powiem, żebym tego nie chciałam...ale pierwszego kroku nie wykonam..ten należy do niego. Jula i Michał chyba ciągle są na siebie obrażeni, bo nie "przywarli" dzisiaj do siebie, jeszcze. kiedy zadzwonił dzwonek byłam bardzo zła...nie chcę myśleć..wysilać moich półkul mózgowych, czy jak to się tam nazywa... Szczęściem było dla mnie to, że zadzwonił dzwonek na o dziwno....nudną przerwę..nic się nie działo..
Tak wyglądał mój dzień, który się super zapowiadał (obecność Kuby), a tu był nudny jak niemy film...albo może nawet gra w bingo!!
Koniec lekcji był dla mnie wybawieniem. Zrezygnowana wróciłam do domu, a właściwie nie sama, bo cała drogę towarzyszył mi Kuba. Trzymaliśmy się za ręce i w ogóle, ale to nie było to samo...nikt nie miał humoru...a Jula i Michał ciągle są skłóceni...no i gdzie tu ci zakochani?? Ta niby piękna, niekończąca się miłość?? Szkoda gadać... Zerknęłam na mojego chłopaka, w tym momencie kiedy on na mnie i uśmiechnął się:
-Co jest słonko??
-No nic...wiesz nie czuję się tak jakby nie wiadomo jak zakochana...znaczy nie widzę tego do dookoła..-wypaliłam, a Kuba nie zareagował.-Nie wydaje ci się??-nic, cisza.
Zastanawiałam się czy go nie uraziłam, ale on szedł po prostu i nie puszczał mojej ręki, więc po chwili zagadnęłam znowu:
-Obraziłeś się??
-CO..co?? Nie no co ty!! Zamyśliłem się kochanie moje.
No może to i lepiej. Nie wypowiedziałam tego na głos w odpowiedzi uśmiechnęłam się tylko i zanim się obejrzałam rozstaliśmy praktycznie bez słowa powiedział tylko, że napisze,a  potem się poprawił i rzucił, że właściwie to nie ma kasy...trochę się zasmuciłam... Mój wybranek był dzisiaj coś nie w nastroju...mało ze mną gadał i okazywał mniej czułości niż zwykle...zastanawiałam się chwile czy powinnam się martwić, ale po chwili uznałam, że nie, bo ja też nie byłam do tego skora...może uszanował mój zły nastrój?? Albo nie miał ochoty...nie nakręcałam się bardziej i pozwoliłam by myśli o tym odpłynęły...zdziwiłam się gdy to mi się udało...a zawsze tyle się głowie nad każdym słowem..
Wróciłam do domu i odprawiłam te moje rytuały (lekcje, film, kąpiel). Usnęłam zmęczona i wyczerpana. Znowu chciałam się nie obudzić...już nigdy...może to i dziwnie, ale o tym właśnie śniłam...tuż przed odpłynięcie w "krainę słów" usłyszałam głos w mojej głowie "ŻYJ NIE UMIERAJ". Dziwne...to pomyślałam zanim ostatecznie zamknęły mi się oczy.

czwartek, 8 marca 2012

Czy pech jak nieszczęścia chodzi parami??

Otworzyłam zmęczone oczy i spojrzałam na zegarek. CO?!! 7:09??!! Super, znowu się spóźnię!! Szlag!! Szybko się ubrałam, wręcz błyskawicznie, odświeżyłam się i wypiłam szklankę mleka (moje śniadanie) i biegiem do szkoły. Równo z dzwonkiem weszłam do szkoły, to chyba mój szczęśliwy dzień, mimo tego, że zbyt dobrze się nie zapowiadał...
Zdążyłam przed nauczycielem, który otworzył drzwi do świata męczącej nauki. Zauważyłam, że kogoś tu nie ma...oczywiście z moich znajomych...Michał? Nie on jest. Jula? O, właśnie poszła do toalety. Dziwne dzisiaj ona i jej "przyjaciel" nie byli tak blisko jak zawsze. Właśnie!! Kuba!! Nie ma go??? Dlaczego?? Chory?? O nie!! Ja nie chcę żeby go nie było...nagle zrobiło mi się smutno...a moja przyjaciółka wróciła z naburmuszoną miną i oznajmiła:
-Pokłóciłam się z Michałem.-ooo, to się nasłucham...ciekawe o co?
-Ooo...czemu??
-Oh, szkoda gadać!!-naprawdę była zła. Wręcz smutna.
-Jula. Co jest??-  po tych słowach zadzwonił dzwonek, niestety...
-Wracam z tobą, opowiem ci.
Cały dzisiejszy dzień był...nudny. Zwykle zawsze coś się dzieje, a dziś??  Wszyscy zmęczeni, włóczą się po codziennym korytarzu. Nikt nie ma humoru... Po ostatniej lekcji razem z Julką poszłyśmy do domu "moją stroną". Podczas tego spacerku dowiedziałam się o co poszło. Michał cały weekend nie odpisał na jej SMS-y, a dzisiaj nie zagadał z nią. Zastanawiałam się czy tak samo poczuł się Kuba...ale chyba nie... Już nie chcę wiedzieć o co im chodzi...ile można tego słuchać...w kółko to samo!! Szłam ze spuszczoną głową ledwo powłóczą nogami. W tym zamyśleniu poczułam tępe uderzenie w tył głowy. Gdy się ocknęłam zobaczyłam nad sobą dwie głowy. Przerażoną Juli i roześmianą "ktosia". Podniosłam się z upadku. Byłam dość blisko domu. Nieznajomy wyglądał tak jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem.
-Nic ci nie jest?-zapytał nie przestrajając się bezczelnie uśmiechać. Mój gniew sięgnął zenitu. Nie było dzisiaj Kuby, Jula gada tylko o Michale, o mały włos nie spóźniłam się do szkoły i jeszcze gbur na rowerze. Kto mu dał kartę rowerową i co ważniejsze czy on w ogóle ja ma?? Może łamie prawo?? Nie myślałam dłużej i krzyknęłam:
-Jak jeździsz?! Ślepy jesteś czy jak??!!-miałam ochotę stać i się na niego wydzierać. Niewiadomy szybko zmienił wyraz swojej twarzy.
-Chodnik nie jest tylko twój laluniu!!-odwrócił się wsiadł na rower i odjechał.
-Co za gbur!!!-powiedziałam ze złością do Julki, która przez cały czas nie odezwała się ani słówkiem.
-Może i gbur, ale za to jaki przystojny!!-powiedziała uwodzicielsko.
-Ładny gbur to jest to samo co brzydki dżentelmen!!-co jak co, ale miała rację...chłopak miał czarne, krótkie włosy i brązowe, wręcz czekoladowe oczy...poruszał się tak majestatycznie...a jak pachniał! Poczułam to przez chwilę, ale był uderzający...nie myśl o tym!! Masz chłopaka!! I nie zapominaj o wielkim guzie na twojej głowie!! No właśnie!! Jeszcze raz: gbur, gbur, gbur, gbur, gbur!!
Pożegnałam się z Julą i poszłam do domu. Tam zrobiłam lekcje i zaplanowałam sobie popołudnie oglądając filmy...oczywiście komedie romantyczne. Moja mama często nazywa je często "wyciskacze łez". Podczas oglądania, stwierdziłam, że tan dzień był taki jaki się zapowiadał: beznadziejny. Spóźnienie, Kuba, Jula i ten nieznajomym...przypominał mi o nim ten ból z tyłu głowy...Tak już jest...o 22:58 usnęłam, modląc się w duchu, żeby Kuba był jutro w szkole...co ja bez niego zrobię??



środa, 7 marca 2012

Cud....

Całą sobotę przeleżałam w łóżku. Nic totalne lenistwo. Właśnie, dlatego tak bardzo cenię sobie weekend. Nic nie muszę robić ani myśleć nad matematyką czy sporami mojego serca, obowiązku i rozumu. Właśnie oglądałam telewizor kiedy zobaczyłam reklamę, w której zadali pytanie: "A ty kierujesz się sercem czy rozumem??". No i teoria idealnej soboty legła w gruzach. Każde słowo przyrządza mi chyba 500 myśli!! Tak samo to pytanie. Zaczęłam się zastanawiać. Właśnie czym?? Sercem?? Rozumem?? Czy ja w ogóle słucham serca?? Może zagłusza mi to rozum?? Nie mam pojęcia. Odleciałam na swoją planetę. Kiedy wróciłam mój film, który tak mnie zaciekawił zaczął się po dłuuugich reklamach i trwał w najlepsze. Super!! Tak jak te reklamy, minęła mi sobota. Wieczorem, a właściwie o 23:06 zmęczona próbowałam nie myśleć o niczym i usnąć, jednak nie wyszło mi to. Zresztą jak zawsze. Podczas moich nieudanych prób zmuszenia mój mózg do czegoś, czego nie ma zamiaru wykonać usłyszałam dźwięk SMS-a. Złapałam za komórkę i gdy zobaczyłam nadawcę, który jest od niecałych 6 dni jest moim nowym chłopakiem:
"Nie mogę spać...myślę o TOBIE!! Jak cię obudziłem to strasznie cię przepraszam. Nie odpisuj. Zasłużyłem na to. Śpij śpioszku ;**"
Jakie to urocze. Nie odpisałam. Nagle poczułam się bardzo zmęczona. Usnęłam jak tylko przyłożyłam głowę do poduszki.
Obudziłam się i była niedziela. No nie!! Jutro szkoła!! Dlaczego?? Nie można nie chodzić do szkoły tylko w wtorek na 3h?? Marzenia. Minęła ona szybciej niż sobota. O godzinie 15:33 zrobiłam wszystkie lekcję i do końca dnia "zalegałam na kanapie". Potem tylko wstałam, aby przygotować rzeczy na jutro i spakować. Głównie to  robię to rano, ale po raz pierwszy najzwyczajniej w świecie mi się nudziło. Zwykle jestem zbyt zabiegana, aby to robić. Umyłam głowę i byłam gotowa usnąć, ale nie wstawać...za marzenia nie karzą...całe szczęście. Nie obudzić się. Właśnie...

niedziela, 4 marca 2012

Podwójna randka...

Zadzwonił budzik. Wstałam bez grymasów, co było dziwne. Ubrałam się szybko i zjadłam kolację. Wyszłam do szkoły. Czemu tak szybko?? Dlaczego tak mi się spieszy?? Dla mnie sprawa jest oczywista. Dziś miała być nasza podwójna randka. Ja, Kuba, Michał i Jula. Będzie wspaniale!! Tylko trzeba iść do szkoły na sześć lekcji, wrócić do domu na dwie godziny, bo jedną przeznaczę na szykowanie i do parku. Chciało mi się skakać z radości. Jak szybko ludzie potrafią się zmienić...niedawno mówiłam, że nie wiem co z tym fantem zrobić, a teraz byłam cała w skowronkach!! Doszłam do szkoły i ze swoimi przyjaciółmi czekałam na dzwonek. Kiedy zadzwonił poszliśmy do klasy. Zanim się obejrzałam była ostatnia lekcja. Dobry humor dopisywał mi i nie opuszczał!! Byłam zadowolona. Rozstaliśmy się z Michałem i Julą i razem ruszyliśmy naszą kochaną drogą do domu. Chciałam mu  powiedzieć o tych liścikach, ale nie mogła...nie wiem co mnie powstrzymało, ale najzwyczajniej w świecie nie mogłam. Rozstaliśmy się. Poszłam do domu.\


Spojrzałam na zegarek i zaklęłam w duchu. Była 15:53!!! MAM SIEDEM MINUT??!! Kiedy to zleciało?! Ubrana w czarne rurki i rozpiętą koszulę w kratkę, pod którą była czarna bluzka wybiegłam z domu w samych butach. Wróciłam po kurtkę. I ruszyłam do parku. Na zakręcie raptem 150m od mojego domu wpadłam na kogoś i wybąkałam:
-Przepraszam bardzo się śpieszę...-urwałam i spojrzałam w niebieskie jak niebo oczy....Kuby!!
-Spokojnie!! Wiem, że się śpieszysz!!
-Co ty tu robisz?? Znaczy...czemu nie czekacie w parku??
-Za bardzo się stęskniłam, żeby czekać!!-ruszyliśmy za rękę w stronę naszego wyznaczonego miejsca.
-No proszę!!-zaśmialiśmy się i ruszyliśmy.
Kiedy doszliśmy do parku, na ławce czekali na nas Jula i Michał. Moja przyjaciółka siedziała na kolanach Michała i całowali się. Kuba odchrząknął. Michaś spojrzał w naszą stronę i delikatnie zsadził Julę. Kiwnęli do siebie głowami i nagle dali nam po różyczce. Zaskoczyli nas. Podejrzewałam, że to był pomysł Kuby. Reszta spotkania minęła wyśmienicie!! Śmialiśmy się, przytulaliśmy, a nawet mój chłopak podniósł mnie i zakołował. Natomiast Julka była na etapie pocałunków. Oni chodzą nie całe trzy miesiące, a my chyba 4dni!! I tak było wyśmienicie!!! Rozstaliśmy się bardzo niechętnie, oczywiście nie obyło się bez pocałunków "zaawansowanej" pary, Kuba też dostał buziaka ode mnie tyle, że w policzek. No ale niech nie marudzi!! Po serii westchnięć i wyrażania opinii jak nam szkoda, że to już koniec, poszliśmy do domu. Przygotowałam się na jutro do szkoły i spać!! Przedtem przeczytałam jeszcze SMS-a od Kuby:
"Chyba się zakochałem"
Uśmiechnęłam się i nie odpisałam, byłam zbyt zmęczona. Jutro mu odpiszę. A tymczasem SPAĆ!!! Jak dobrze, że jutro zaczyna się weekend...marzę o odpoczynku.


środa, 29 lutego 2012

Jesteś koszmarem!!!

...przeklęty dźwięk budzika!!! Czemu do szkoły trzeba wstawać tak szybko?? Nie można pospać jak normalni, cywilizowani ludzie?? No właśnie...nie...
Ubrałam się i odświeżyłam, ale zajęło mi to 25 minut!!! Mówi się trudno. Zeszłam na dół i wypiłam herbatę, wzięłam drugie śniadanie, którego najczęściej nie zjadam i ruszyłam pewnym krokiem do szkoły. Szłam z  uśmiechem jaki wywoływało u mnie to, że zobaczę Kubę...naprawdę on mi się podoba...cieszę się, że jest moim chłopakiem...szłam do szkoły w milczeniu zastanawiając się jak to będzie, gdy zobaczyłam jakąś czarną postać 50 metrów przede mną...przestraszyłam się!! Podeszłam i rozpoznałam Kubę!!
-Wiesz jak mnie przestraszyłeś??
-Ooo jesteś!! Co tak długo??
-Na...na mnie czekałeś???-on jest niesamowity!!
-Oczywiście!!-przytulił mnie, a ja to odwzajemniłam.
-Miła niespodzianka, dziękuję!!!-chwycił mnie za rękę i razem ruszyliśmy do szkoły. To mi się podoba!! Jeszcze niedawno twierdziłam, że nie!!! Jak człowiek potrafi szybko zmienić zdanie...a przecież wszystko możemy zrobić!!! No prawie...mniejsza o to!! Jestem teraz tu i żyje chwilą z Kubą...moim chłopakiem!!
Doszliśmy do szkoły i zaczęliśmy wesoła rozmowę z naszymi znajomymi, a na lekcję poszliśmy w doskonałych nastrojach!! Minęła pierwsza lekcja, druga, trzecia i czwarta...po piątej lekcji  Kuba pojechał do dentysty i został zwolniony z jednej lekcji, ale my nie mogliśmy się pożegnać. Przytulaliśmy się i nie mogliśmy oderwać od siebie...niestety poszedł, a ja patrzyłam się za nim, zauroczona. Odwrócił się i zobaczył, że patrzę i uśmiechnął się... na ostatniej lekcji stało się to.
Dostałam kartkę, tak dobrze mi znaną!!! No nie!!!
Otworzyłam ją i przeczytałam:
"Nie wiem co mam ci powiedzieć...szkoda mi na ciebie papieru..nie wieżę w to!!! Wróć do swojej naturalnej osoby!!!
Zły Anonim!!"


Odczep się gościu!!! Albo gościówo?? Nie wiem jestem zła!!! Powiem o tym Kubie, on mi pomoże!! Dobrze, że mam kogoś oprócz Julii... 
Po lekcji nie zastanawiałam się za bardzo nad sensem listu, miałam to gdzieś!!! Porozmawiałam z moją zakochaną parą i ruszyłam do domu...sama....dziwnie się czułam chciałam, żeby mój "wybranek" był przy mnie, a nie u jakiejś dentystki!! No ale co zrobisz?? Przebyłam drogę do domu smutna...sama... a w nim już zrobiłam lekcję, oglądnęłam romansidło i zanim się obejrzałam była 22:10 i był czas na sen, po którym się obudzę i zobaczę Kubę...tylko o tym myślałam.

wtorek, 28 lutego 2012

Trudny temat....

W drodze do szkoły byłam nie wyspana...śniły mi się koszmary i wcale nie powiem, że cokolwiek jest po nich dla mnie jaśniejsze...budzę się z myślą, że muszę  iść do szkoły, w której jest matematyka, której nie cierpię....jakby tego było mało dochodzi Julka i Kuba...
Zagalopowałam się!!  Miałam się zaangażować!! A więc jeszcze raz:
Och jak wspaniale zobaczę mojego, kochanego chłopaka i będę się cieszyć tym z moją przyjaciółką, może niedługo pójdziemy na podwójną randkę?? Właśnie przecież, Michał lubi Kubę, więc w czym problem...powiem o tym Julce, a jej optymistyczne nastawienie przekona mnie w 100% procentach do tego pomysłu!! Nieźle!! Wychodzi mi, może tak by było łatwiej??? Zacznę się angażować od teraz, od zaraz!! Weszłam do szatni i była tylko moja przyjaciółka.
-Cześć!!!-przywitała się.
-Witam!!-szczerze się uśmiechnęłam...chyba pierwszy raz od paru dni....
-Co jest?? Anita...byłyśmy umówione możemy to przesunąć??-zaczęła i oblała się rumieńcem, ale nie pozwoliłam jej dojść do słowa.
-Co?? Nie moja droga, na początku mnie wysłuchasz!!-miałam stanowczy ton, lecz nie byłam zła. Jednak moja przyjaciółce mina zrzedłam natychmiast.-Jak wiesz chodzę z Kubą-uśmiechnęłam się na myśl o nim, no proszę mój mózg utrwalił sobie, że mam być optymistyczna i cieszyć się ze związku, a co mówiło serce?? Milczało czy po prostu go nie słucham?? Potem o tym pomyślę!! Kontynuowałam-nasi chłopcy świetnie się ze sobą dogadują i my też, co zaskoczeniem nie jest, przecież się przyjaźnimy, no i co powiesz na podwójną rankę??-zaskoczyłam ją...szczerze...otworzyła usta w zdziwieniu...
-Zamknij buzie, bo ci coś wpadnie!!!
-Uszczypnij mnie!!
-Jasne, ale obiecuję, że będzie boleć!!-zaśmiałyśmy się.
-Oczywiście!! Inaczej mnie nie obudzisz!!-znowu śmiech.
Już miałam zamiar ją szczypnąć, a ku mojemu zdziwieniu u mojego boku pojawił się Kuba.
-Cześć!!-przytuliłam się. Zdziwiłam go, nie wiedział co ma zrobić.
-Cz...cześć!!-odwzajemnił uścisk. Julka przyglądała się nam, a potem odezwałam się:
-Gdzie Michał?? Nie przyszedł z tobą??
-Jasne, że tak!!
-No właśnie!!-za jego plecami pojawił się poszukiwany. Oni są na dalszym poziomie...całowali się.
-Jak tam??-zagadnęłam Kubę.
-Dobrze, a u ciebie??-uśmiechnął się uroczo.
-Wspaniale!!-odwzajemniłam uśmiech.
-Wiecie co wymyśliłyśmy??-zagadnęła rozentuzjazmowana Jula.
-Nie, ale pewnie zaraz się dowiemy.
I opowiedziałyśmy im mój/nasz wymysł. Skończyłyśmy przed dzwonkiem, a chłopcy od razu  zaproponowali wypad do baru w piątek o 16.00...zadowoleni poszliśmy na nudną matematykę.
Miałam dobry humor, który utrzymał się do....samego końca...
Nie czułam się samotna i niepotrzebna...stałam ramię w ramię z Kubą (przytuleni) i tarzaliśmy się ze śmiechu.... Gdy ostatnia lekcja dobiegła końca, ruszyłam do domu... Jula i Michał poszli inną drogą, oczywiście przytuleni i zakochani do granic możliwości. Ja z Kubą w swoją stronę...złapał mnie za rękę i poczułam się dobrze...bardzo...może tego mi brakowało...bliskości z kimś...droga minęła wspaniale, a kiedy znalazłam się w domu i zrobiłam już zadania domowe, napisałam do niego SMS-a....nie wiem co mnie podkusiło, ale chciałam to zrobić...
"Muszę ci powiedzieć, że ten dzień był naprawdę przyjemny..."
Odpowiedź przyszła niemal natychmiast, jakby miał ją gotową:
"Każdy dzień z tobą jest wspaniały....;*"
Zastanawiałam się chwilę czy odpisać i w końcu to zrobiłam:
"Dziękuję!! Zmykam się myć i od jutra!!
PS. NIE ZACHODŹ MNIE OD TYŁU!!"
Czy on nie myśli nad swoimi odpowiedziami, że tak szybko piszę, czy to talent wrodzony??
"Oczywiście dom jutra...odliczam godziny"
Jak napisała, tak zrobiłam umyłam się i ułożyłam się w łóżku...jak przyjemnie...również minęła mi tak noc...bez koszmarów...no może jednego, a był nim...





Od B.a.s.i.a....: Hej blogerzy i blogerki;** chcę wam tylko powiedzieć, że proszę o uzupełnianie ankiety, bo od was zależą losy bohaterów!!! Macie jeszcze 22dni!!! Do roboty!!! Proszę was też, aby wysyłać link do bloga znajomym!! Aha!! Co do posta, to ciąg dalszy ukaże się w następnym poście, więc jeśli chcecie wiedzieć co lub kto był tym koszmarem zapraszam jutro!!! Pozdrawiam cieplutko!!!!

poniedziałek, 27 lutego 2012

Dziwny dzień...

Pi-iii!! Dźwięk budzika! Szlak! Pięć minut drzemki, które zmuszają mnie do wstania i przygotowania do szkoły. Przebieram się i odświeżam, schodzę na śniadanie i zastaje...pustkę!!
-Mamo?!-gdzie ona jest??
-Tutaj!!-jasne w salonie.
-Co robisz?? Ja idę trzymaj się, ale dlaczego nie śpisz??
-Mały źle się czuję, szukam tabletki.
-Jasne. Buźka!!-wyszłam.
-Kiedy będziesz??
-Nie wiem!!-zamknęłam drzwi i wyszłam do tego miejsca!!
Co dzisiaj?? Kuba będzie próbował mnie pocałować, a i znowu dostanę chory liścik!! Jestem jakaś przeklęta czy jak?? Doszłam do szkoły. Na spokojnie wchodzę do szatni i co widzę?? Julę...Michała....Kubę....
Podchodzi do mnie!!
-Cześć kochanie!!-wita się.
-Cześć!-wybąkałam...no co miałam powiedzieć?? "Cześć misiu??" Litości!! To dość dziecinne!! Lubię jak chłopak potrafi zwrócić się do mnie po imieniu!! To mnie przyprawia o szybsze bicie serca, a nie gadanie jak dwa lata po ślubie...ok może przesadziłam...ale jak już miałby mówić mi, a ja mu to tak po nie wiem może pięciu miesiącach...takie małe urozmaicenie...nic więcej...a po dniu?? Mówię stanowcze nie!! No, ale co powiem?? Właśnie: nic!!! To strasznie meczące...czuje się jakbym miała ograniczone prawa... To chyba źle nazwałam...nie prawa....wolność słowa?? Nie wiem, ale zdaje mi się, że nie mogę nic powiedzieć chociaż chcę...jakby ktoś lub coś mi na to nie pozwalało!! Ludzie ratujcie mnie z tej pułapki!!! Nie wiem jak mam się w stosunku do niego zachować!! Nie czułam czegoś takiego jeszcze nigdy i nie mam zamiaru poczuć więcej!!!!
Nie wiem co ze sobą zrobić...
Wieszałam kurtkę i nie wiedziałam co zamierza mój chłopak, więc usiadłam, a on?? Podszedł do mnie i usiadł...normalne. Potem mnie objął...wiem nie powinnam się złościć, ale czułam się nieswojo. Przed chwilą przyjaciel, który ogranicza się do nieznośnych żartów, a teraz cię przytula?? To dla mnie nie jest rzeczą naturalną... "On działa za szybko!! Przerwij to, zanim będzie za późno!!!" Głos...szybko odegnałam te myśli... Modliłam się o dzwonek...nie wiedziałam jak się ruszyć....nie wiedziałam jak oddychać, żeby go nie urazić, on śmiał się, rozmawiał, żartował....wrócił mój własny Kuba, ale dlaczego dzięki mnie?! Nie mógł się zakochać w Patrycji, Magdzie, Oli??? W tym czasie, w jego rozmowach...nikt mnie nie zapytał o zdanie ani nie zaczął rozmowy...jakby mnie nie było...czy tak będzie do końca?? Nie mam zamiaru tak żyć!! Dzwonek!!
Dziękuję!!-pomyślałam.
Do końca dnia Kuba nie odstępował mnie na krok...a gdzie był on....ja czułam się jakby nie było mnie...
Po ostatniej lekcji, którą była historia, dostałam SMS-a od...nieznajomego numeru...był zastrzeżony...treść zaszokowała mnie:
"Odpuść, nie rań go. Nim będzie za późno.
Anonim"

Świetnie!! Znowu on!! Idę do domu i żadna siła mnie z niego nie wyciągnie!! Jak się głębiej zastanowić, to to by miał chęć?? Jula zajęta Michałem, Kuba (mam nadzieję) nie będzie próbował!! Nie wiedzą nawet czy dzisiaj byłam w szkole, nie istniałam!! Chcę się rozpłakać...wypuścić z siebie emocje!!!
-Czekaj!! Pali się czy co??-Kuba!!
-Nie, nie mogłam cię znaleźć...-skłamałam.
Ukazał się scenariusz wczorajszego dnia...do domu.... Mam chłopaka, a nie czuję tego...nie wiem zmuszę się do zakochania?? Nie wiem czy to się uda...raczej nie... Bardziej się wczuję w ten związek i tyle...postaram się tak jak on....nawet polubię jego znajomych...duże wyrzeczenie...
Wróciłam do domu i co??
Lekcje.
Kąpiel.
Muzyka.
Sen.
Koszmar z SMS-em...
Chcę się obudzić, albo nie!! Już sama nie wiem co ja chcę!!!!!

niedziela, 26 lutego 2012

Sen...

Szłam pustym, ciemnym, szkolnym korytarzem... Cisza... Czuje, że ktoś mnie śledzi, idzie za mną...odwracam się i nic...nikogo nie ma... Przez chwilę idę tyłem... O co tu chodzi?? Znów odwracam się i staje jak wryta. Przede mną stoi człowiek z kapturem naciągniętym głowę nie wiedzę jego twarzy, ale doskonale go słyszę...mówi komputerowym głosem...Wyciąga z koperty różową papeterię i zaczyna czytać tekst tak dobrze mi znany...zaczynam uciekać nie oglądając się na boki przed siebie...korytarz wcale się nie kończy...zaczynam płakać...
Budzę się cała spocona i zgrzana... Patrze na zegarek i uświadamiam sobie, że mam osiem minut na ubranie się, odświeżenie i zjedzenie...SPÓŹNIĘ SIĘ!! Już po mnie!!
Kiedy zeszłam na dół okazałam się że dwie trzecie załatwiłam w trzy minuty!! Dobrze, że przygotowałam sobie ubrania już wczoraj... Wypiłam szklankę mleka, wzięłam pieniądze na bułkę i biegiem wyszłam do szkoły... miałam cztery minuty... Moja droga trwa 10minut, to jak pobiegnę zdążę w cztery minuty?? To graniczyło z cudem... Zdyszana otworzyłam drzwi szkoły równo z dzwonkiem...zdążyłam?? Nie mogę uwierzyć! Szybko powiesiłam kurtkę ubrałam zmienne obuwie i dołączyłam do przyjaciółki zanim nauczyciel zaprosił nas do klasy na swoją lekcje...nudną przyrodę...ale za to mu płacą...
Po lekcji podszedł Kuba...O NIE!! Na maksa zapomniałam!! Miałam się zastanowić!! Dobra szybko: jest  ładny, nawet całkiem ładny, miły i zabawny...zakochanym we mnie przyjacielem...dawno nie miałam chłopaka...okey może to będzie tylko dla idei posiadania chłopaka...ale to mój przyjaciel...jak odmówię to przestanie się ze mną przyjaźnić...stał już koło mnie i patrzył mi w oczy...wytrzymałam jego spojrzenie...spytał:
-Wiesz...
-Tak, mówię tak...
-Naprawdę??
-Nie słyszałeś??
-Słyszałem-uśmiechnął się.-Dziękuję.
Nie wiem czy chciał mnie przytulić, czy to był raczej taki nieznaczny gest, ale ucieszyłam się, że zadzwonił dzwonek na j. polski...
Na kolejnych przerwach, nie mam pojęcia dlaczego, ale raczej unikałam Kuby, starając się, aby on tego nie zauważył... Zostawałam aby zetrzeć tablicę, szłam na górę do maluchów, żeby z nimi pogadać, bo można się z nich pośmiać, wykorzystałam też ten trik z pomocą sprzątaczek, układałam buty w szatni, wszystko robiłam, a Julka oczywiście towarzyszyła mi i ciągle się śmiała. Nie udzielał mi się jej nastrój...
Na ostatniej lekcji, którą był niemiecki znów zobaczyłam kartkę otworzyłam ją i napotkałam znajomą, kolorowa kartkę... Otworzyłam ją i przeczytałam:
"Nie wierzę, że to zrobiłaś!! Zgodziłaś się?!?!?! Nie wydaje mi się, że jesteś z tego zachwycona...uciekałaś przed nim!! Cały dzień!! Nigdy tak nie robisz...widziałem/widziałam jaką miałaś minę gdy się zgadzałaś i wtedy kiedy Kuba chciał cię przytulić byłaś wprost przerażona, a odetchnęłaś z ulgą gdy zadzwonił dzwonek. Pamiętaj co ci mówiłem/mówiłam!!
Anonimowy

Jak najszybciej wybiegłam z klasy po lekcji ubrałam się i jak najszybciej i wybiegłam na piękną zimową porę, a na drodze znalazłam piękną różę i usłyszałam głos Kuby:
-To dla ciebie!!
-Kiedy zdążyłeś ją kupić??-byłam zaskoczona!!
-Wczoraj..pomyślałem, że czy się zgodzisz, czy nie dam ci różę!!
-Dziękuję!
-Idziemy??
-Tak..-zdążyłam to powiedzieć, a Kuba złapał mnie za rękę...szliśmy tak całą drogę, a on nawijał bez przerwy, ja tylko opowiadałam półgębkiem, a kiedy się rozstaliśmy poczułam się dziwnie...bardzo...pomyślałam, że tak będzie wyglądało moje życie...
Zrobiłam lekcję, oglądnęłam wkurzające romansidło i usnęłam...znowu śniąc o zakapturzonej postaci czytającej słowa dzisiejszego listu...

piątek, 24 lutego 2012

Karteczka...

Następna przerwa minęła naprawdę tradycyjnie i to cała.... Tak samo po matematyce... "Coś jest nie tak!!" Usłyszałam głos w swojej głowie, czy on może mieć rację?? No nie!! Brakuje mi tylko żebym mówiła do nieistniejącego głosu!! Wszystko jest okey!! Wracam do normalnego biegu spraw, jak dobrze w końcu poczuć się sobą!! Po matmie był niemiecki i wtedy to się stało... Po może 20 albo 30 minutach na mojej ławce znalazła się kartka...przyjrzałam się jej to była koperta!! Otworzyłam ją, starając się nie zwrócić uwagi nauczyciela i wyjęłam ze środka różową papeterię wielkości kartki A4 zaczęłam czytać wydrukowane litery:
"Nie wiesz kim jesteś i się nie dowiesz, ale pisząc ten list wyzbyłem się tego co tak bardzo chciałem ci powiedzieć, a w oczy ci nie spojrzę....
Przerwałam...Czy to Kuba?? Nie...on patrzał mi w oczy...czytam dalej...
 "...Chciałbym, żebyś była taka jak dawniej....
Znów oderwałam wzrok...jak to taka jak dawniej?? Zmieniłam się?? Tak po ostatnim zerwaniu byłam trochę bardziej ostrożna w dobieraniu chłopaków, a poza tym nic, tak mi się zdawało...
Dzwonek zadzwonił, a ja z listem w ręku wyszłam na korytarz...przeczytałam całość:
" Nie wiesz kim jesteś i się nie dowiesz, ale pisząc ten list wyzbyłem się tego co tak bardzo chciałem ci powiedzieć, a w oczy ci nie spojrzę. Chciałbym, żebyś była taka jak dawniej...tęsknie za dawną tobą, wesołą, spontaniczną, miłą, ciepłą osobą...Jednak najbardziej brak mi twojego uśmiechu, którego widzę coraz to rzadziej... Niech ten ktoś kim jesteś teraz oddam mi moją ukochaną, dobrą Anitkę...
Niewiadomy, niepodpisany, ale za tobą tęskniący
Anonim...


Co to ma być?? To jakiś żart?? Jeśli tak to mało śmieszny!! Przez następne przerwy i lekcję zastanawiałam się kto to może być i starałam przeanalizować kto to mógł być... Wyszło mi, że to nikt...czyli o co chodzi?? To myślenie mnie dobija!! Głowa mnie już zaczyna boleć, od nadmiaru myśli!! To jest straszne... Zdaje mi się, że powinnam się zacząć niepokoić o te wszystkie wydarzenie w jednej chwili... Ostatnia lekcja i do domu jak dobrze...O niczym innym nie marzę... Po plastyce-mojej, dzięki Bogu, ostatniej lekcji myślałam o niczym chyba pierwszy raz od dwóch dni!! Jednak moje myśli zajęły się czymś innym, usłyszałam głos Kuby za moimi plecami...
-Wiem prosiłaś o czas, ale ktoś powiedział mi, że ta wymówka to tylko na zwłokę!!-ktoś?? Ale ktoś?? Kim jest ten tajemniczy/tajemnicza??
-Co nie!!
-Nie?? Właśnie to wystarczyło powiedzieć na początku!!-on na mnie krzyczał!! Ja....muszę się zgodzić, bo stracę przyjaciela!!
-Jutro ci powiem, słowo!! Poważnie to przemyślę i dam ci stu procentową odpowiedź!!
-Nie powiesz mi, że musisz mieć jeszcze chwilę?? To jest meczące...nie zrozum mnie, ale ja cierpię...
-Wiem widzę to w twoich oczach!!
-To mnie zrozum!!-wyminął mnie i odszedł w zimowy świat...
Normalnie moja droga do domu trwa ok. 10minut, a moja dzisiejsza trwała godzinę... Szłam wolno, stałam na moście i patrzyłam się w rzekę, która nigdzie się nie śpieszyła...zazdrościłam jej, że niczym nie musiała się przejmować...
Wróciłam do domu zmarznięta, a po 20.05 byłam już umyta i przeglądałam gazety... Po 22.00 spałam....Ale mój sen do pięknych nie należał...

czwartek, 23 lutego 2012

Sytuacje, komplikacje

Po historii była normalna tradycyjna przerwa...Nie, nie była normalna... Kuba... Podszedł do mnie i zapytał jakby nigdy nic, gdyby nie jego oczy..
-Cześć piękna!
-Cześć.
-Miło mi cię widzieć, Anitko.
-Ciebie również, a co słychać??
-Ooo, no nie kogo ja oszukuję??
-Ale o co ci chodzi??-wiedziałam, że ta rozmowa przejdzie na inne tory...
-Nie chce być natrętny, ale wiesz, że prawie każda minuta jest coraz trudniejsza, bo nie wiem co powiesz??-pięknie!! Co mam odpowiedzieć?? Nie wiem daj mi spokój?? Nie mogę tego tak zrobić... Nie mam na myśli to, że jestem sama i nie mogę się obronić od zaczepek rówieśników, ale oni mi dokuczają, a nie mówią mi takie rzeczy...OMG!! Chyba za długo milczałam...
-Nie chcesz ze mną rozmawiać?? Nie chciałem tego... znaczy cie urazić... Przepraszam...
-Nie!! Nie chodzi o to!! To trudne... chyba... na razie nie jestem gotowa, bo niedawno zakończyłam jeden...dasz mi jeszcze trochę czasu?-wiem nie do końca to prawda...nie wiem, ale ja nie do końca kłamałam, ciężko mi zacząć z kimś chodzić, mimo to, że koleżanki nie rozumieją mnie, czemu miałam, tylko jednego chłopaka, a one w roku nawet po trzech, czterech... Nie lubię tak przebierać w uczuciach, w chłopakach, to dla mnie nie jest nie wiadomo jak ważne... ale jak jest to niech traktuje mnie tak jak ja siebie...mądrze...UUU moje rozmyślania zaszły na trudne tory... Wracam do świata.
Kuba gadał teraz z kolegami na drugim końcu korytarz...nic mi nie odpowiedział...ale kiedy odszedł?? Co ja jestem jakaś nie kontaktowa?? Coś jest nie tak... Jula!!
-Julka!!
-Jestem bez nerwów!-uśmiechnęła się.
-SOSM!!!-uśmiech spełzł z jej twarzy. To było nasze hasło znaczyło super ostry sygnał miłosny..
-Że kto???
Opowiedziałam jej tą historię, a ona pomimo swojego związku naprawdę się przejęła. Potrzebowałam rady mojej przyjaciółki, jakiejś zaufanej dla mnie osoby...dobrze, że jest...
Zadzwonił dzwonek...na przyrodę po której będzie następna przerwa, której nie znam przyszłości....

środa, 22 lutego 2012

Jestem w kropce!!

Budzik wyrywa mnie ze snu... Tradycyjnie pięć minut drzemki, które wydają się dwoma sekundami i pobudka... Co ubrać?? Czarna bluzka biały pasek, czarne spodnie, ale nie te co wczoraj... Uczesałam się w wysoką kitkę i zeszłam na dół. Norbert chory więc nie muszę się spieszyć, czyli spokojnie wyjdę dziś do szkoły i nikt mnie nie będzie poganiał... Nie mam ochoty tam iść...będzie tam Kuba... A jak  będzie mnie o coś pytał?? Jak będzie chciał odpowiedź od teraz od zaraz?? Co powiedzieć??  Czy nie zranię jego uczuć?? Co sobie o mnie pomyśli?? Potrzebuję pomocy!! Ale kogo?? Jula...ma swoje sprawy, teraz z Michałem... Trzeba przetrwać i ten dzień, czemu tylko wydaje mi się takie trudne?? Przecież to oczywiste, że musimy iść do szkoły, przeżyć tam nasz dzień, nauczyć się czegoś, spotkać się ze znajomymi, powariować i wrócić do domu bez zbędnych problemów!! nie tak jak ja, że ktoś kogo miałaś za swojego przyjaciela nagle mówi ci, że się w tobie zakochał!! No ej bez przesady to tylko ja tak mam czy każda nastolatka?? Nie mam pojęcia, ale pewnie się nie dowiem... pech? Może szczęście?? No, bo jakbym się dowiedziałam, że to tylko parę ma tak zadowolona nie byłabym... dotarłam do szkoły i napotkałam tylko garstkę pierwszaków i "gang" Michała, oczywiście Kuba był, posłał mi słaby uśmiech i odwrócił wzrok...spojrzałam na zegarek 07:14... Co jest, a gdzie Julka?? Butów nie ma, kurtki też nie.... Hmmm...Chora?? Może zaspała?? Jak na znak przyszła... cała zdyszana...
-Co jest??
-Myślałam, że się spóźnię!!-wysapała.
-Pocieszyć cię??
-A dasz radę??
-Nie spóźniłaś się i...
-Tyle zdążyłam zauważyć!!
-I jest już Michał!-uśmiechnęłam się widząc śmiejące się oczy.
-No właśnie już jestem!! Cześć!!-przywitał ją.
-I co lepiej ci??
-Tak dzięki.
-A o co chodzi??
Michał przewrócił oczami, a Jula zaśmiała się :
-Spotkaliśmy się, a go bardzo bolała głowa, no ale w końcu gadaliśmy, aż cztery godziny...
-Nie, bo cztery i pół!
-Nie!!
-Tak!!
I co ujrzałam, tak musieli!! Pocałowali się, typowe!!
Och dzwonku...dziękuję, że jesteś i dzwonisz właśnie wtedy, gdy mam ochotę zwymiotować lub nie wiem co powiedzieć...Historia...

wtorek, 21 lutego 2012

Co dalej??

W uszach ciągle słyszałam słowa Kuby: "Podobasz mi się, ale nie od dziś..." Co to ma znaczyć?? Jak to podobam mu się?? Znaczy wszyscy mi to w kółko mówili i tak dalej, ale myślałam, że to plotki... U nas w szkole często tak mówili, ale no to powiedział mi on sam!! Usłyszałam to, ale nie byłam pewna czy mi się to nie śni... W ogóle chcę się już obudzić jak na filmach nagle rozmazuje się ekran i jestem jeszcze w łóżku, nie wiedząc, co się dzisiaj stanie... To było straszne uczucie! Wiedziałam, że to jawa!!! Wiedziałam, że to nie był sen...ani koszmar...tylko to było po prostu koszmarne życie...Czy ja nie mogę mieć życie jak w amerykańskim filmie?? No właśnie... Grałabym główna rolę, na początku bym się przyjaźniła z jakimś mega przystojnym aktorem, przeżylibyśmy romantyczne chwilę, pocałowali się i żyli długo i szczęśliwie aż do krzyknięcia reżysera.... Marzenia...
Na sali gimnastycznej było strasznie zimno Jula gawędziła z Kingą, a ja zwróciłam się do Zuzi:
-Zimno??
-No!! Nie wiem czy tu przynajmniej raz do roku palą!!
Potem rozpuściła swoje blond, kręcone i długie włosy i westchnęła:
-Ale szopa...nie masz pojęcia jak trudno je zebrać w kitkę, nie mając szczotki!!
-Domyślam się!-zaśmiałam się. Fajnie było choć na chwilę zapomnieć o Kubie, Michale i Julce... Oczywiste było, że teraz myśli wróciły ze zdwojoną siłą!! Nie uporam się z tym problemem nigdy? Zawsze będę musiała o czymś myśleć?? Zastanawiać się, wymyślać, co będzie dalej?? To męczy bardziej niż matma, bo ją możesz zostawić już po maturze, a rozmyślania?? NIE!! Będą z nami ciągle, no bo każdy człowiek, który jest zdrowy ma więcej niż 500 myśli dziennie, a ja to już miałam ich dzisiaj chyba z 1000!! Powinnam się martwić? W końcu to dwa razy więcej... Zaczyna się WF.... Genialnie, czyli mam rozumieć, że to deser do okropnego dnia... Coś mi się zdaje, że ten "smakołyk" się zepsuł!!


Po męczarniach, które podarował mi ten dzień i wychowanie fizyczne na dokładkę, ubrałam się i już miałam iść do domu, zrobić lekcję i mieć święty spokój, włączyć muzykę na maks i odłączyć się od świata....
-I co dalej??-nie, nie, nie tylko nie to! KUBA!! Jego smutny głos...jest moim dobrym kolegą, prawie się nie znamy i co ja mam mu powiedzieć?? Słuchaj ja do ciebie nic nie mam i nie podobasz mi się? Nie! Za bardzo nie chciałam go zranić, a co do tego, że mi się nie podoba... Jest ładny podoba się nie jednej dziewczynie..jego wygląd mi też się podoba, ale żeby to był mój chłopak... "Dobrze powiedziane nie znasz go!! Nie wiesz jak to jest!! Masz szansę się zakochać, a ty to odtrącasz? Nie bądź głupia!! W końcu będziesz miała chłopaka!! Tyle czasu...pamiętasz??" Głos w głowie!! Jakby było mało przypomniałam sobie ile razy płakałam przez byłego... O nie!! O tym nie będę myśleć to ponad moje siły!!
-Odpowiesz mi??
-A co oczekujesz ode mnie??
-Anitko??-nie wiem czemu, ale poczułam dreszcze jak wypowiedział tak zdrobniale moje imię. Podniosłam głowę, nasze spojrzenia się spotkały...
-Zgodzisz się ze mną chodzić??-w jego oczach widziałam nadzieję...co mam zrobić?? A co by się działo w filmach?? A tak!! Bohaterka rzuciła by się na szyję ukochanego..ale to życie tu nie powtarza się sceny pięćdziesiąt razy...każda sekunda jest historią, było minęło, co złego i dobrego..
-Dasz mi się zastanowić??-wiem grałam na zwłokę, ale, ale, ale...już sama nie wiem czego chcę!!
-Nie lepiej powiedzieć nie??-znowu smutek w jego oczach, który mnie ranił, bo wiedziałam, że to przeze mnie...
-Może ja podejmę decyzję??
-Jasne... Anita??
-Tak??
-Daj mi szansę proszę...-po tych słowach wyminął mnie i poszedł w stronę mostu... mieliśmy taka sama drogę, ale chyba chciał być sam, zresztą tak jak ja...
Wróciłam do domu dopiero po trzydziestu minutach... Dłuuuugo patrzyłam na rzekę, zastanawiając się co dalej...nic nie pomogło, a że zmarzłam, wróciłam...
Zjadłam obiad i zabrałam się do lekcji... Po dwóch godzinach była 17:55... Oglądnęłam film, posłuchałam muzyki, nauczyłam się słówek z niemieckiego i dobiłam do 22:10... Wykąpałam się i poszłam spać, chciałabym nie obudzić się jutro wcale, a po prostu przespać tak z trzy dni... Budzik nastawiony...06:16... Jestem wykończona nadmiarem emocji... A umysł nie podpowiedział mi nic w sprawie Kuby, nawet głos, który tak lubi się wtrącać...
A co podpowiada serce??

poniedziałek, 20 lutego 2012

Mamy problem...



Po katordze z panią dyrektor miałam jeszcze jedna lekcję... WF!!!! Razem z Julą, która o dziwo mnie nie zostawiła przebraliśmy się i poszłyśmy do szatni. Czekał tam na nas pewien widok, który nie był dla mnie zaskoczeniem. Michał i...Kuba... Ten pierwszy od razu pocałował Julkę, a Kuba tylko skinął głową na mój widok... Dziwne w jego stylu było by "cześć piękna", ale on był smutny. Znowu dostrzegłam w jego oczach powagę, która tak mnie zachwycała i przerażała, bo nie pasowała do zwykle wesołych, roześmianych, niebieskich oczu Kuby... Może to przeze mnie był smutny? Czy to ja do tego doprowadziłam?? Naprawdę jestem, aż taka ostra?? Czy nie dostrzegłam czegoś, co powinnam?? Wszyscy twierdzili, że Kuba jest we mnie zakochany?? Czy go zraniłam?? Czy przez to, że jestem czasami zła i naburmuszona, jak jakaś chmura gradowa nie zauważyłam jego?? Dość tego Anita!! Od tej chwili, od zaraz będziesz miła i grzeczna....chwila....jak?? Za dużo dzisiaj myślałam i zaczynam gadać głupoty... Nie no, aż tak się nie zmienię...trochę ciągle będę sobą tyle że będę się starała: nie oceniać ludzi tylko na początek ich poznać, starać się wyciągać pozytywne myśli..będzie ciężko.... Dla kogoś kto nie jest mną mogłoby się wydawać, że to nie jest trudne, ale nie jest mną, właśnie...
Ale: It don't subject! Thought positively!!* i tego się trzymam!!
-Anita!! Wróć na ziemię!!
-Odpłynęłam, sorry...-muszę naprawdę być mocno pogrążona w tym moim rozmyślaniu, ale co zrobię?? Jak zaczną nie mogę skończyć!! Jula przyglądała mi się z zaciekawieniem. Pewnie myślała, że myślę o Kubie...cóż..jak nie patrzeć to tak było...
-Ona ma swój świat, a my swój!-dodał Michał i znowu "przywarli".
Spojrzałam na Kubę i zauważyłam, że mi się przyglądam, zobaczyłam ten ból w jego oczach, który skłonił mnie do tego  aby do niego podejść...
-Co się stało??-podniósł głowę i zobaczyłam jego wzrok, który ścisnął mi serce...
-Nie ważne..-odparł smutno.
-A jednak coś jest nie tak... Co się stało?-powtórzyłam.
-Nie chcesz wiedzieć-odparł smutno.
-Jak pytam znaczy, że chcę-byłam nie ugięta i jak stałam, tak usiadłam koło niego.
-Chcesz wiedzieć??
-To chyba oczywiste!!
-Ok, jak chcesz...-westchnął, schował głowę w ramionach i uklęk złapawszy za moje kolana...poczułam sie dziwnie...
-Podobasz mi się... i to nie od wczoraj, tygodnia, miesiąca, ale od pięciu lat!! Nie wiedziałem jak zagadać!! Nie wiedziałem jak mam się przy tobie zachować!! Co powiedzieć, jak zaimponować ci, żebyś mnie zobaczyła zwróciła na mnie uwagę!! Rano jak dałaś mi z leszcza zrozumiałem, że nie mam u ciebie szans, jesteś niezwykła...niesamowita...piękna....
-Przestań już Kuba....-nie wiedziałam co powiedzieć...wiele razy wyobrażałam sobie jak chłopak mówi ci taką rzecz rzucasz mu się w ramiona, całujecie się i tak dalej i dalej...teraz zaniemówiłam...może mi się podobał, a może to dla tego, że nie chciałam być już sama?? Nie wiedziałam niczego oprócz jednego....
Gdyby nie dzwonek już dawno bym wybuchła z tych emocji... Dobrze, że jest...
Spawa jest trudna...  Mam załamkę!!

niedziela, 19 lutego 2012

Powoli złe emocje opadają....

Po lekcji niemieckiego nie byłam sama. Miałam moją kochaną przyjaciółkę jak zawsze, jak dawniej tylko dla siebie...z nikim nie musiałam się z nią dzielić...
"Nie zachowujesz się jak jej przyjaciółka! Powinnaś się cieszyć razem z nią!! Ona zawsze cię wspiera!!" Usłyszałam głos w mojej głowie i jak nigdy musiałam się z nim zgodzić...ona była perfekcyjną przyjaciółką, a ja często wystawiałam ją, ale na swoją obronę powiem, że były to sytuacje wyjątkowe...
-Anita!-krzyczała.
-C..co??
-Nie słuchasz mnie!!-a jednak coś przeoczyłam...upss.
-Przepraszam kochana zamyśliłam się.
-Powiesz mi o czym?
-Właściwie o tym, że miałaś rację.
-Mogłabyś powtórzyć?
-Spadaj!-uśmiechnęłam się do niej.
-Jak dobrze, że wróciłaś!
-A gdzie poszłam?
-Twoja wesoła natura!
-Oto ja!
-Nie gniewasz się już na mnie Anitko??
-Wiesz, że długo nie potrafię.
-Dlatego się przyjaźnimy!-uśmiechała się.
-A gdzie twój książę, księżniczko??-właśnie.
-Z kumplami-westchnęła.
-Mogę?
-Co?
-Skomentować!!! Proszę cię nie komentowałam od ej tamtej przerwy!!
-Nie Michała!!-ofuknęła mnie.
-Rano jeszcze nazywałaś ich przygłupami!-a potem całowała się z Michałem. Znowu przeleciała mi przed oczami sytuacja z rana. Szybko odsunęłam te myśli.
-To było rano!!
-Jasne...
-To o czym myślałaś?-jak jej nie powiem nie do mi spokoju!
Westchnęłam:
-O Kubie...-skłamałam wiem, że nie powinnam, ale co miałam jej powiedzieć? Że o niej?? No bez przesady!!
-Ooo... Mogę??
-Nie, nie możesz!-wiem co jej po głowie chodziło! Zdziwiła się.
-A wiesz co??
-Tak, chcesz się bawić w swatkę!
Moja przyjaciółka zrobiła minę jak dziecko przyłapane na gorącym uczynku.
-Ale nie będę przesadzać obiecuję!
Zmierzyłam ją spojrzeniem i spytałam:
-Masz chłopaka?
-Tak...-odpowiedziała zbita z tropu.
-To go pilnuj, a od mojego życia hmm WARA!!
-Jasne!-zaśmiała się.
Dzwonek. Zanim przyszedł nauczyciel zapytałam ją:
-Przesada! Przecież tyle nie gadamy!!
-Gadamy zaufaj mi-uśmiechnęła się.
Uciszył mnie nauczyciel, który w nerwach podbiegł do klasy.
-Do klasy i cisza! Wychodzę! Moja córka złamała nogę muszę jechać do szpitala. Ma być cicho, bo jak nie to przez cztery tygodnie będziecie pisać testy!! Słowo daję!!
OK, wyluzuj!! Co za nerwus!
Weszliśmy do klasy i total luz, ale byliśmy cicho, nikomu nie przypadła do gustu propozycja nauczyciela. Siedziałam z Julą, Michałem, oczywiście się przytulali, a po chwili dołączył do nas Kuba  przywitał tradycyjnie:
-Cześć piękne!-napotkał surowe spojrzenie Michała, poprawił się.-Znaczy piękna!
Po tych słowach objął mnie, ale zaraz cofnął rękę i wymamrotał:
-Przepraszam...
-Nie szkodzi... Aż taka zła nie jestem!
-Nie twierdzę tak!
-To się tak nie zachowuj!
-Jasne sorry...
-A co to ma być?!- do klasy wparowała pani dyrektor.- Wyciągać kartki i zadania!
I koniec sielanki...A nie byliśmy głośno...

sobota, 18 lutego 2012

Ten dzień sie nie skończy?!?!?!?!!

Po lekcji religii i obserwacji zakochanych dzwonek był jak wybawienie. Z klasy wyszłam sama, moja przyjaciółka pewnie zabawiała się ze swoim "boyem". Dokładnie po sześciu minutach i czterdziestu sekundach (z zegarkiem w ręku) pojawiła się Julka. Spytałam ja z zaskoczenia:
 - Gdzie znikłaś? Oto z kim nawet nie pytam. Sprawa jest oczywista.
 Zaśmiała się i zaraz zarumieniła.
 - Wiesz, bo Michał....
 - No co ten przygłup wymyślił?-za te słowa skarciłam się w myślach, przecież miałam go na początek lepiej poznać, a potem oceniać, lecz nie dałam po sobie tego poznać.
 - Anita!- moja przyjaciółka była zbulwersowana.
- No sorry. No to co on wymyślił?
- Znalazł takie nasze gniazdko, nikt tam nie zagląda tylko woźny, Michał tam powiedział mi, że mnie kocha. Czy to nie słodkie??
- Facet szybki jest. A co tam robicie podczas przerw? Właśnie! Coo wy tam robicie?!
- No wiesz w szkole jak będziemy się jawnie całować, nauczyciele mogą mieć wonty. Więc Dopieszczamy się, nie to pewnie dziwnie zabrzmiało, no ale wiesz o co chodzi!!
-Tak i jestem w ciężkim szoku.
- Tak jak ja po jego pocałun...-od razu weszłam jej w słowo.
- Nie! Cicho! Absolutnie nie chcę tego słyszeć!! Zachowajcie to dla siebie. Nie chcę wiedzieć jakim sposobem on oplata swoim językiem twój nie, nie, nie i jeszcze raz jak myślisz co? A tak NIE!!
- Dobra panno wrażliwa- zachichotała i dodała- Pogadamy jak ty się zakochasz i będziesz się całować! Wtedy odegram się ja, a zemsta będzie słodka!!
- Jasne, uważaj, bo w najbliższym czasie nie zamierzam się zakochiwać!
 - Serce nie sługa, moja droga!
- O czym ty do mnie gadasz!
- A nie wiem właściwie.
- Nie sądziła, że to kiedyś powiem, ale chcę już dzwonek!
- Powiedziałaś to?!
- Tak i patrz nic się nie wydarzyło ciągle żyje i nie mam szkód fizycznych ani psychicznych.
Po wypowiedzeniu tych słów pojawił się Kuba, a przy nim moja nienaruszona psychika, długo taka nie zostanie. Mój kolega był przystojny. jakby nie patrzeć, ale czy Julka miała rację? Może powinnam zacząć z kimś się umawiać, żeby nie patrzeć jak moja przyjaciółka zaniedbuje naszą przyjaźń dla chłopaka? Może gdybym i ja go miała trochę bym się rozerwała? Ubóstwiam chłopaków z długimi włosami, kolor nie był dla mnie ważny, Kuba takie miał, brązowe. Kolorem zbliżonym do moich, był tak o dziesięć centymetrów większy ode mnie i miał ładne, niebieskie oczy. Czy go też za szybko oceniłam skreślając go za odwagę do mnie?? Za jego zabawne, śmiałe uosobienie? Może niektórzy ludzie potrzebują więcej uwagi zanim się ich pochopnie oceni? Może Kuba jest taki jaki chciałabym, żeby był mój wymarzony chłopak?? Jego delikatny głos wyrwał mnie z rozmyślań:
- Cześć piękne!-spojrzał na Julę i dodał.- Ooo. Jedna już zajęta. W takim razie. Cześć piękna!
To było do mnie.
- Cześć Kuba.
- Słuchaj, Anita, bo ja chciałem cię przeprosić.
- Tak? Przeprosić??
- Nooo. Za rano. Nie powinienem przepraszam...
- Ja też przepraszam, bo może nie powinnam cię uderzyć.
- Eee tam! To taki pikuś!
- Raczej Pan Pikuś!
Zaśmiał się i jego oczy przybrały nagle poważny stosunek, a z twarzy spełzł uśmiech.
- Anito?
- Ty jesteś poważny. O co chodzi?
- Obiecuję, że więcej się tak nie zachowam, przysięgam ci.
Dzięki Bogu zadzwonił dzwonek, dzisiaj ratował mi życie mnóstwo razy, jestem mu wdzięczna. Jego słowa i ta powaga...zachwyciły mnie...

piątek, 17 lutego 2012

Rozwiane złe chumry...

Język polski minął szybko. Nie był nudny, ale co za ironia, był o miłości. Gdy nauczycielka kazała nam zapisać temat lekcji "W świecie miłości" uśmiechnęłam się pod nosem i spojrzałam wymownie na Julkę. Nie zauważyła. Już wymieniała uśmieszki z Michałem. Zdawało mi się, że on też jest w to zaangażowany. Może powinnam go lepiej poznać, zanim go ocenię?? Co jest? Przecież ja zawsze go nie lubiłam, nie mogłam wytrzymać w jego towarzystwie nawet dwóch minut! Może reakcje mojej przyjaciółki do niego wpłynęły na mój stosunek do tej istoty? NIE MIAŁAM POJĘCIA JAK TO WYJAŚNIĆ. Może gnębiło mnie poczucie, że ON jest w mojej klasie, a ja go nie znam, choć powinnam, skoro Julka coś do niego czuje na pewno lepiej się znają! Czy naprawdę nic nie wiem o niektórych osobach z mojej klasy. To straszne, tyle lat się znamy, a nic o sobie nie wiemy... Wyszłam z klasy sama. Jula zniknęła. Ej, zaraz! To, że teraz chodzą ja nie będę już miała mojej przyjaciółki? Czy ona będzie teraz dla mnie coraz mniej czasu? Co dzisiaj w mojej głowie tyle myśli i pytań? O następne.... Podczas moich męczących rozmyślań, znalazła się moja zguba.
- Gdzie byłaś?-spytałam prosto z mostu.
- Yyy z Michałem-ale zaskoczenie.
- Wszędzie z nim będziesz już chodzić?
- Oj przestań. Przecież to mój chłopak. Wiesz ile byłam sama. Tobie też by się przydał i słyszałam, że podobasz się Kubie.
- O nie! Nie będziesz się bawić w swatkę!-ja nie bawię się w takie cyrki.
- Dobrze. Anita??
- Co??
- No, bo my miałyśmy się spotkać u mnie, ale...
- Umówiłaś się z Michałem i musisz iść, bo teraz to jest twój chłopak i nie dość, że w szkole się widzicie, piszecie liściki na lekcjach, wymieniacie uśmieszki, robicie maślane oczka, a całowaniu nawet nie mówię, to jeszcze musicie pogruchać po szkole.
Julka zaśmiała się:
- Z ust mi to wyjęłaś. Widzimy się w środę?
- A czemu nie jutro?-nie musiała odpowiadać.- Nic nie mów: Michał!
- Dzięki.
Dzwonek.
Naprawdę tak długo gadamy. Religia...

czwartek, 16 lutego 2012

Burza.!


Zadzwonił uff jestem uratowana. Idąc na matematykę rozmyślałam, co stało się w przeciągu ostatnich siedmiu minut. Moja przyjaciółka całowała się z Michałem. Fuu!! Myślałam, że to mi się śni, ale nie to była jawa! Najgorszy początek dnia! Jak to czy oni są razem? Długo? Tak jakoś ostatnio milsi byli dla siebie i te maślane oczka na j. polskim? OMG oni ze sobą chodzą! Dlaczego ja nic o tym nie wiem? Czy moja koleżanka coś przede mną ukrywa? Bała mi się to powiedzieć, bo nie wiem może nie wiedziała jak zareaguje? Jak mam się skupić na matematyce z takimi sprawami?? Czterdzieści pięć minut rozkojarzenia nie minęło szybko. Ciągle przyglądałam się nowej parze. Całą lekcję przegadali i wysyłali sobie karteczki! Na matematyce! Jak oni to zrobili? Nikt oprócz mnie tego nie widzi? Hej! Pani nauczycielko! Nie mogę na kablować, ale przyjrzy się tej dwójce!! Upiekło się im. Dzwonek. Julka uśmiechnęła się do MEGA EGOISTY i podeszła do mnie.
- Bardzo zła?-spytała niewinnie.
- Czemu to ukrywałaś?
- Anita, to nie tak!
- A jak?
- No, bo wiesz, że mi się podoba! Nie złość się na mnie serce nie sługa!
- Nie chodzi mi o to, że z nim chodzisz! Jeśli ci się podoba to twoja sprawa! Chodzi mi o to, że mi nie powiedziałaś! Jak długo jesteście razem?? Czy w tej kwestii też będziesz kłamać?
- Nie! Jak ci powiem nie będziesz się już darła?
- Może.
- No cóż...
- Julka!
- Dwa miesiące- wypaliła szybko.
- I kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?
- No nie wiem.
- Świetnie- mruknęłam.
- Nie gniewaj się!
- Trzeba było mi powiedzieć!
- Chciałam!
- Jakoś się nie paliło ci!
- Będziesz się na mnie długo gniewać?
- Tyle ile będzie trzeba!
- Nie cieszysz się z mojego szczęścia?
- Dobra, ale jak cię rzuci wtedy powiem A NIE MÓWIŁAM!!
- Jasne. Przepraszam..
- Ale to ostatnie twoje zatajenie prawdy?
- Oczywiście.
Dzwonek. Teraz j. polski co za makabra..
Burza.... z piorunami!!''

środa, 15 lutego 2012

Zaczyna się...

Dochodzi 07.05 dzwonek zadzwoni za jakieś dwadzieścia pięć minut... Siedzę sama w opustoszałej szatni, nie powiem,że dobrze się bawię, bo tak nie jest... Postanawiam tylko rozpiąć kurtkę, zdjąć czapkę i szalik i poczekać aż ktoś przyjdzie z kim mogłabym zamienić choć jedno słowo. 
Jak na zawołanie wchodzi Julka, moja przyjaciółka. Ona dla odmiany nie wstała lewą nogą, bo jest cała w skowronkach. Szczęściara.... Zwykle w szkole to ona jest wcześniej niż ja, więc zaskoczył ją mój widok.
- Hej. Tak szybko? Niech zgadnę...
- Tak, Norbert.-weszłam jej w słowo.
- Długo czekasz?
- Nie raptem jakieś cztery minuty...
- Ktoś idzie. Pewnie któryś z tych naszych jak to się mówi żeby być miłym???
- Kolegów?-podpowiedziałam.
- Też może być chociaż ja powiedziałabym przygłupów.
- Miało być miło-to mnie zdziwiło.
- No przecież było!-żachnęła się moja przyjaciółka.
- Pod jakim kontem??
- Pod takim, że jakbym nie chciała być miła to bym powiedziała DURNI!! Widzisz różnicę? Ciągle się dziwie, że nie załapałaś mojego myślenia... Zaraz przecież ja nigdy nie myślę...
- Z ust mi to wyjęłaś.

Za te słowa dostałam kuksańca w bok. Podczas gdy my się wygłupiamy do szatni wchodzi jeden z nich. Ten to Michał. On podoba się Julce. Naprawdę nie wiem co ta dziewczyna w nim widzi. Jest wredny, egoistyczny, ma wszystko gdzieś i do pięknych nie należy, jest wyższy od niej o jakieś dziesięć centymetrów. Jak go wiedzę, zbierają mi się odruchy wymiotne. Za to moja zaślepiona nim towarzyszka nie zważa na moja opinię. Może faktycznie do siebie pasują. Zanim się obejrzałam już przyszła cała ich banda. Igor, Bartek, Patryk i Kuba. Tych najbardziej lubię. Jest jeszcze Dawid, Mikołaj, Seweryn no i wybranek Julki. Rozsiedli się na końcu szatni i desperacko rozmawiali o meczu, ja w tym czasie zdążyłam się przebrać. Poszłam zanieść plecaki pod klasę matematyczną, a gdy wróciłam spotkałam nietypowy widok. Julka i Michał się całowali!!!!! Wokół nich zebrała się grupa przybyłych chłopców. Przepchałam się przez nich i stanęłam koło nich. Jak już się od siebie oderwali wykrzyknęłam:
- Co wy wyrabiacie!!!!
- Oj daj spokój, nie czepiaj się choć raz!- odpowiedział mi "przyjaciel" Julki. Po tych słowach znowu do siebie "przywarli"...
Przez tłum przedarł się Kuba i stanął koło mnie.
- Ty też chcesz?- zapytał.
- Fuu!!
- Nie udawaj niedostępnej. Wiem, że ci się podobam!
- To mój najgorszy początek dnia jaki w życiu miałam! Powiedz jej jak skończą, że jestem w toalecie.
- Mogę tam pójść z tobą.- nie to było już przegięcie!
Wymierzyłam mu w policzek i uciekłam do toalety, czekając na dzwonek jak na zbawienie...